Zastanawiam się nad motywami, którymi kierują się osoby chcące udzielać pomocy. A chodzi mi konkretnie o tych, którzy zarejestrowali się jako chętni by zostać dawcą szpiku. Dotąd myślałam, że ludzie robią to bo są dobrzy, bo robią to co ich zdaniem robić trzeba… Ale po pewnych wydarzeniach minionego tygodnia mój pogląd na tę sprawę tak mocno pierdyknął o glebę, że chyba nie ma już co zbierać.

 

Każdy może zostać potencjalnym dawcą, a przynajmniej jako taki się zarejestrować. Czy ja się zarejestrowałam? Wyjaśnię Ci później…

   Jest zeszły poniedziałek. Zaglądam na Fb- ktoś dodał zdjęcia, ktoś się chwali, ktoś się żali… I nagle BUM!!! Jakaś nowość, nawet nie wiedziałam, że tak można poprzez narzędzia portalu. Znajoma moja, dobra i niewirtualna wrzuciła post zajmujący mi pół ekranu tableta , że POMAGA, zarejestrowała się i będzie dawcą. No fajnie, Twoja decyzja. Coś mi jednak zazgrzytało, ale sama jeszcze nie wiedziałam co. Jednak z biegiem dni mijającego tygodnia, zgrzytanie przeszło w niesmak. Bo się okazało, że już kilkunastu moich znajomych „POMAGA”, znajomi znajomych też. Tak więc to, co z początku brałam za przypadkowe i nieprzemyślane do końca działanie twórczyni posta, okazało się być dość powszechnym i skutecznym sposobem na zaistnienie, otrzymanie setki lajków i kilkudziesięciu komentarzy z gratulacjami, pełnych podziwu i pytań w stylu „łał, a nie boisz się?”.  Dlaczego by nie wykorzystać faktu, że ma się jedną na ileś tam milionów szansę na to, że może uratuje się komuś życie, po to żeby zaistnieć i kosztem prawdziwego dramatu osób chorych oraz ludzi wkładających wysiłek w realną i nieoklaskiwaną zazwyczaj pomoc, stać się sławnym i wielbionym w swoim małym światku? I o ile udostępnianie tego typu informacji o podejmowanych przez siebie decyzjach może mieć pozytywny wydźwięk, bo znajdzie się ktoś, kto dzięki temu postowi zarejestruje się z, w moim mniemaniu, właściwych pobudek i nie będzie informował o tym całego świata, o tyle pierwsze co mnie w tej sytuacji uderza to „pomocowy lans”.  I bardzo chciałabym wiedzieć ilu z „POMAGAJĄCYCH” naprawdę się zarejestrowało…

 

A teraz co do mnie…

Czy jestem zarejestrowana? Nie powiem Ci. Dlaczego? Bo interpretując moją odpowiedź, odniesiesz  się do tego co napisałam wyżej i przypniesz mi łatkę. A to sobie darujmy, jeszcze za mało się znamy.

 

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl