Zaznacz stronę

Większość blogerów informuje czytelników o swoich sukcesach. A żeby  tradycja została podtrzymana muszę opowiedzieć wszystkim o sportach wyczynowych jakie uprawiałem, zdrowym trybie życia i sposobach na spędzanie czasu aktywnie…

forest-605505_1280

Naprawdę było tego sporo, zanim jednak przejdziemy do konkretów opowiem wam jak nie zostać zawodowym piłkarzem. Gdybym w młodości wybrał piłkę zamiast piwa i używek zapewne dziś oglądałbyś Kanta występującego w Barcelońskiej drużynie, a jak nie Barcelona to jakaś podobnie brzmiąca drużyna z ósmej ligi okręgowej 🙂  Jestem pewien, że znacie to uczucie kiedy starsi koledzy wyganiają was z boiska, bo są po prostu silniejsi.  Kant tego uczucia nie poznał, bo w dzieciństwie byłem jedynym, któremu pozwalano zostać na boisku. Jednak najlepsze było to, że za każdym razem byłem wybierany jako pierwszy do składu. Być może powodem bycia tym pierwszym była wysoka skuteczność na boisku lub strasznie niski poziom kolegów. Jednak Kant wolał myśleć, że był naprawdę dobry w piłkę nożną, ale oczywiście wszystko zepsuł wybierając edukację – doczytaj do końca zanim uruchomisz resztkę szarych komórek.

Potem było już…

W zasadzie to zaczniemy od studiów stacjonarnych. Wyobraźcie sobie, że przekraczając uczelniany próg byłem dumnym posiadaczem wyrzeźbionego brzucha podzielonego na sześć równych części, masa ciała 70 kg bez tłuszczu:) Wtedy też zrozumiałem na czym polegają studenckie imprezy. Jeden semestr wystarczył, by zbić wagę do magicznych 56 kilogramów – nie pytajcie o dietę, bo kantowa jest naprawdę szkodliwa… Tak naprawdę zamiast studiować całe dnie spędzałem w barach z innymi studentami, a wieczorami wszyscy lądowaliśmy na jakiejś domówce w wynajmowanym mieszkaniu… Jest tylko jeden moment do, którego chętnie wracam… Kiedy czekałem na znajomych postanowiłem udać się na zajęcia logiki i w ten oto sposób, właśnie tam poznałem ukochaną  i w zasadzie od tego czasu jesteśmy ze sobą… Wbrew wszystkim zasadom religijnym i filozoficznym zamieszkaliśmy ze sobą kilka dni później 🙂 Jeszcze szybciej porzuciłem studia i wyszedłem na prostą – zrywając kontakty ze wszystkimi osobami poznanymi na studiach – oczywiście pomijając ukochaną, musiałem gdzieś mieszkać…  Jakiś rok później powróciłem do odpowiedniej wagi, a w zasadzie to kilkukrotnie przekroczyłem wszystkie normy dobijając w ciągu kolejnego roku do 97 kilogramów.

Zbijanie wagi

Początki z bieganiem bywają okropne, jedni kochają ten sport drudzy go nienawidzą- byłem w tej drugiej grupie. Pomimo swoich uprzedzeń codziennie starałem się pokonać kilka kilometrów, robiłem wszystko pod osłoną nocy tak, żeby nie przeszkadzać innym biegaczom… Już w domu zaczynałem dość intensywną rozgrzewkę, kilka skłonów, pajacyki, szybkie bieganie w miejscu, rozciągnięcia i na umówiony znak ukochana otwierała drzwi wejściowe, przez które wybiegałem. Pokonywałem kolejne metry z cierpieniem na twarzy, a ból jaki towarzyszył każdemu krokowi mogę porównać tylko z oznakowywaniem bydła rozgrzanym żelazem. Jestem pewien, że każdy biegacz poczuł to pieczenie w udach i zadziwiające jest, że po chwili mózg przestaje odbierać sygnały z dolnych kończyn, a ty czujesz się jakbyś biegł kilkanaście centymetrów ponad chodnikami i przebiegasz całą trasę muskając delikatnie zimną kostkę brukową. Zapewne czytają ten wpis biegacze, oni wam powiedzą po jakim dystansie odczuwają to palenie w nogach oraz kiedy odpływają podczas biegu.

Wyobraźcie sobie, że Kant przeżywał to wszystko zanim wybiegł z klatki schodowej, w dodatku kolejne kilkanaście metrów doczłapywałem do ławeczki, na której wypalałem hurtowe ilości papierosów, po których przestawałem kaszleć jak gruźlik. Przyznam się, że raz nawet spróbowałem przebiec się wokół bloku, lecz niestety wszystko skończyło się otarciami stóp oraz odciskami. Tak,  dokładnie w taki sposób zraziłem się do biegania. Byłem jak kierowca próbujący uciekać przed policyjnym pościgiem czerwonym ferrari bez opon.  Można, oczywiście, ale to nie zmienia faktu, że jesteś debilem uciekającym czerwonym ferrari na felgach…

Jestem beznadziejną baletnicą lecz potrafię doskonale planować…

Tak bardzo chciałem schudnąć, że dziś na samą myśl o pierwszych nieudanych próbach  mam mdłości… Przez swoją głupotę zraziłem się do biegania, tak samo jak na studiach i w dzieciństwie wszystko zrobiłem nie tak jak trzeba. Wcześniejsze przeżycia, nie tylko te związane z bieganiem, nauczyły Kanta bardzo ważnej zasady- do wszystkiego należy się odpowiednio przygotować. Czy to jest bieganie, studia, wychowywanie dzieci lub jakakolwiek inna czynność w życiu. Bardzo często to odpowiednie przygotowanie decyduje o naszym sukcesie. Dokładnie tego odpowiedniego przygotowania chcę nauczyć młodego Kanta, tak by unikał błędów popełnionych przez ojca, lecz nie bał się popełniać własnych… Wielokrotnie już wspomniałem „Granice istnieją tylko w naszych głowach” tak dziś dodam do tego, że większość granic powstała przez nas samych, rzucamy się na głęboką wodę bez żadnego przygotowania i asekuracji.  Czym innym jest bycie spontanicznym a czym innym bycie  głupcem udającym spontaniczność, skoro już przy spontaniczności jesteśmy.

Czytelnicy zgromadzeni wokół bloga wiedzą, że kolejny raz rzucam palenie tym razem robię to publicznie wraz z zakalcowata.pl i czytelniczką Katarzyną – Trzymam za was kciuki 🙂 Palenie jest jednym z trzech kroków dzielących Kanta od zdrowego stylu życia, kto wie może powrócę do piłki nożnej lub pokocham bieganie pomimo nieudanego początku. Tym razem droga powinna być łatwiejsza zwłaszcza, że ważę tylko 77 kilogramów i wiem jak się zabrać do wszystkiego…

Ps. Na Facebooku wspominacie o powrocie komentarzy. Informuję, że  Wasz wniosek utknął w biurokratycznym bałaganie i jak każdy formalny wiosek musi swoje odleżeć zanim zostanie poddany jednoosobowemu głosowaniu 🙂

Wszyscy jesteśmy na Facebooku

Zabierz ze sobą pozytywne nastawienie

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl