Zaznacz stronę

W Lublinie powstały Tarasy Zamkowe, centrum handlowe po którym można pochodzić, w zasadzie to chyba pierwsza galeria handlowa jaką wdziałem pozwalająca na piesze wędrówki po zadaszeniu. Z uwagi na aspołeczne zachowania, Kant rzadko ma okazję gościć w miejscach przeznaczonych dla ludzi ucywilizowanych.

Fot. Pixabay.com

Fot. Pixabay.com

To pizzę jemy widelcem?

Jednak ukochana, postanowiła wykorzystać swoją pozycję w stadzie i tak o to odwiedziliśmy tarasy zamkowe, zanim przejdziemy na dach, muszę wam wspomnieć o pierwszym dziwacznym zachowaniu jakie ujrzałem w pizzy hut. Przez długi czas byłem nie obecny w życiu publicznym, przez co przegapiłem moment w którym pizzę zaczęto jeść widelcem i nożem, zapewne wpływ na zachowania mas miała reklama  emitowana w telewizji.

Skoro jestem indywidualistą i aspołecznym bydlakiem, złapałem swój kawałek w  dłoń, w ten usłyszałem… Mamo a ten pan je rękami! po burzliwej wymianie zdań dziecko odpowiedziało rodzicom, wolę jeść pizze w domu. Kończąc smaczny posiłek, przyszła kolej na rozliczenie. W zwyczaju mamy zostawianie napiwków, o ich wysokości decyduje ukochana, która oceniła obsługę na 17 zł, uwierzcie mi taki napiwek  to ocena 8/10, więc warto odwiedzić wspomniany lokal.

W krzakach na dachu.

Napełnieni do granic wytrzymałości, wyruszyliśmy w romantyczny wędrówkę tarasami, zielone krzewy i trawka pokrywające dach robią wrażenie, wszystko jednak zepsuła zakochana para. Zapewne nie raz spotkaliście ich na swojej drodze, pierwszy dresik wychudzony jak by od dzieciństwa nie rozstawał się z kredą, drugi to zapewne fanatyk piwa,  pomiędzy nimi stojak na  plastikowy kubek z przezroczystym płynem.

Przechodząc obok zacząłem odliczać sekundy, które dzieliły nas od starcia wzrokowego.  Spoglądam na ukochaną, następnie na dresów, w głowie słyszę głos, „Kancie, by dokończyć konfrontację wzrokową, musisz poćwiczyć  trochę w zakładzie kamieniarskim przerzucając płyty” idąc za radą najlepszego przyjaciela, pocałowałem ukochaną unikając upokorzenia pijanych ludzi.

Zasiedliśmy kilka ławeczek dalej spoglądając na piękna panoramę miasta, gdyby tylko Zamek Lubelski nie przesłaniał widoków, chyba w tedy zrozumiałem o co  chodziło  z tymi tarasami zamkowymi…

Wyobraźcie sobie, że stojak podtrzymujący kubek na wódkę okazał się dziewczyną jednego z dresów, poznałem to po wypowiedzianych słowach-  Idę się odlać – w tem za nią ruszył  chudszy udając ochronę. Oczywiście daleko nie uszli, zaledwie kilka metrów w głąb terenów zieleni.  Czy tu jest jakaś fontanna wypowiedziała ukochana- spokojnie to tylko stojak podtrzymujący wódkę, zalewa ścieżkę po której będziemy wracać.

Stand up w Lublinie

Następnie mijaliśmy MOLO Beach Bar, który również znajduje się na dachu,  o to dlaczego w nazwie jest molo należy zapytać właścicieli. Przypomniałem sobie o zaproszeniu otrzymanym na Facebooku, podobno w tym miejscu powstają najlepsze monologi w mieście, liczyłem na coś w stylu, fenomenalnych amerykańskich wieczorów stand up,  nakierowanych na wyśmiewanie wszystkiego i wszystkich zwłaszcza różnic pomiędzy facetem a kobietą.  Jakub Frodo Skwarek, jego występ przypadał w momencie powrotu, zupełnie  nie trafił w  humor kanta,  no może poza jednym dowcipem, na który i tak musiał otrzymać zgodę od niejakiego Jaśka, stand up nie pyta o pozwolenie, stand up jest pozwoleniem, chociaż ten jeden mały dowcip, może być początkiem wspaniałej historii stand up’u w Lublinie. Więcej dowiecie się obserwując  https://www.facebook.com/StandUpLublin,  i jeszcze jedno mam nadzieję, że zarządca tarasów zamkowych zlikwiduje prywatne fontanny umieszczone przy ławeczkach.

 

 

 

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl