W internecie znajdziemy  nieskończoną ilość artykułów oferujących pomoc w zrobieniu dobrego pierwszego wrażenia. Jednak żaden z specjalistów nie mówi co robić, gdy pierwsze wrażenie jest tragiczne jak kariera medialna sióstr Grycanek…

accidental-slip-542551_1280

Do tej pory każdą negatywną opinie na temat Kanta traktowałem z należytą pogardą, ciskając w stronę domorosłego opiniotwórcy kilka ciętych ripost, tak w ostatnich dniach, bez mojej wiedzy,  zostałem zmuszony do kąpieli w szambie przepełnionym wstydem i hańbą. Pierwszy raz w życiu czułem bezradność. Intryga, w którą zostałem przypadkowo wplątany, utwierdziła Kanta w tym jak ważne jest pierwsze wrażenie, które może uchronić nas przed zakuciem w dyby i publicznym linczem w hipermarkecie. -Jestem pewien, że po całym zajściu w lubelskiej komendzie policji został wykonany jedyny tak szczegółowy portret autora tego bloga.

Ukochane zakupy… 

Wiele osób przechodząc przez bramki w hipermarketach odczuwa strach, lecz dopiero w momencie zapiszczenia jednej z nich rozpoczyna się prawdziwa zabawa. Poszkodowany klient odgrywa kluczową rolę w sztuce zatytułowanej „Nie jestem złodziejem!” chaotycznie rozgląda się dookoła w poszukiwaniu osoby odpowiedzialnej za uruchomienie alarmów, jeszcze śmieszniej jest gdy cały incydent dotyczy rodziców  gotowych ukamienować własne dzieci, byle nie musieć udowadniać zgromadzonym swojej uczciwości…

Jeżeli piszcząca bramka wydaje wam się być za mało atrakcyjna, to wyobraźcie sobie, że dokładnie jedenaście sekund przed zapiszczeniem bramki zostałem wrogiem numer jeden sklepowej obsługi, klientów i ochrony. Wszyscy świadkowie zdarzenia byli gotowi udać się w pogoń za zboczeńcem zmuszającym piękną niewiastę do lubieżnych zachowań…

Wszystkiemu winne gumy do żucia… 

W kolejce do kasy czekałem z małoletnią córką szwagra, a kiedy przyszła nasza kolej przypomniałem sobie o gumach orbit zapewniających świeży, miętowy oddech na krótkie godziny. Weź jeszcze gumy i będziemy mieli wszystko- powiedziałem. (Dokładnie od tego momentu możecie zacząć odliczać 11 sekund) Pech chciał, że w  hipermarketach  obok siebie leżą dwa rodzaje gum, te do żucia i te drugie, do współżycia.  Za chwycenie tych drugich już pecha nie mogę obwiniać, ba,  nawet rozkojarzonego dziecka wpatrzonego w telefon, bo przecież mogłem wszystko zrobić osobiście zamiast wysługiwać się, nie swoim w dodatku, potomkiem. Moja wina, moja bardzo wielka wina, biję się w wątłą pierś przepraszając jednocześnie merchandisera wykładającego towar w sklepach.

Przez chwilę zastanawiam się z jakich powodów (Powiedzmy, że córka szwagra nazywa się Mariola) Mariola rzuciła prezerwatywy wujkowi pod nogi i wybiegła ze sklepu uderzając w bramki, które dokładnie w tym momencie zaczęły piszczeć. Próbowałem jeszcze wołać uciekającą Mariolę, w końcu jednak odpuściłem, a kiedy to zrobiłem zrozumiałem jak złe pierwsze wrażenie wywarłem na zgromadzonych wokół kasy ludziach. I w zasadzie to wszyscy dali mi to odczuć… Zostałem posądzony o bycie prymitywnym zboczeńcem, wykorzystującym małoletnie dziewczynki – odkręcenie wszystkiego nie było łatwe, zwłaszcza, że zostałem sam…

Tłumaczenia

Próbowałem spokojnie wytłumaczyć się kasjerce z tego co właśnie zaszło, jednak każda próba kończyła się podsumowaniem ze strony kobiety w zielono niebieskim kitlu dźwiękami  yhym i pik, pik, pik. Ludzie za mną kręcili głowami nie dowierzając w to co się wydarzyło, a Kant czuł się jak skończony kretyn… Na szczęście wizerunek blogerski nie ucierpiał na tej wpadce – W takich sytuacjach  przydaje się anonimowość. Wrzuciłem zakupy do wózka tak szybko jak potrafiłem, przez co uszkodziłem połowę produktów i szybkim truchtem przypominającym bieg opuściłem sklep. Zauważyłem Mariolę opartą o samochód…

W samochodzie…

Dlaczego to zrobiłaś?-zapytałem. Wujek, bo wszyscy się na mnie patrzyli więc spanikowałam, nie wiedziałam co zrobić poczułam się strasznie i uciekłam…  Nie moje to dziecko, w zasadzie to nawet niepodobne do szwagra, nie wiedzieć czemu poczułem się zobligowany do przeprowadzenia rozmowy wychowawczej. Tym bardziej, że dziewczyna ewidentnie nie radzi sobie w stresujących sytuacjach.

Wiecie taka zwykła rozmowa o pokonywaniu swoich słabości, stawianiu czoła problemom… Kiedy już przeszedłem do końcowej mowy dotyczącej samej ucieczki i sytuacji w jakiej zostałem postawiony, usłyszałem pytanie Skoro wujek jesteś taki mądry to powiedz mi co zrobiłeś jak ciebie zostawiłam?  Teraz rozmawiamy o twoich problemach, nie moich – przecież nie powiem, że sam uciekłem z podkulonym ogonem. No tak, mówisz jak mój ojciec -odpowiedziała, przecież mogłeś zrobić dokładnie to samo co powiedziałeś przed chwilą i nie byłoby problemu.

Z wielkim trudem przyznałem rację gimnazjalistce, zachowałem się dokładnie w taki sam sposób jak Mariola i po prostu spanikowałem. Podświadomie przypisałem historię o zboczeńcu, przez co zacząłem się tłumaczyć zupełnie przypadkowym osobom, które tak naprawdę widziały wszystko i doskonale zdawały sobie sprawę z pomyłki Marioli. Dałem się wkręcić w taką samą grę jak ofiary sklepowych bramek, byłem gotów ukamienować Mariolę bym mógł oczyścić  dobre imię Kanta…

Wszyscy jesteśmy na Facebooku

Zabierz ze sobą pozytywne nastawienie

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl