Jestem bezrobotnym dupkiem, który zdradził ukochaną!

Dłuższy czas zastanawiałem się w jaki sposób poinformować was, ukochani czytelnicy, o nowej, wiele znaczącej w społeczeństwie funkcji. Otóż w ostatnich dniach zostałem dumnie kroczącym przez lubelskie ulice bezrobotnym.

Żeby przypadkiem osoba znajdująca się po drugiej stronie ekranu nie poczuła się zanudzona opowieściami jakich pełno w czeluściach internetu- postanowiłem napisać własną, równie żenującą. Wszystko zaczniemy od pierwszej wizyty w urzędzie zwanym pośredniakiem. A zrobię to tylko dla tego, iż posiadam status naczelnego dupka trzeciej rzeczpospolitej.

Wizyta w Urzędzie pracy.

Tego dnia obudziłem się jak większość człekokształtnych istot budzić się powinna- bez udziału denerwującego budzika. Człowiek wyspany jest także zadowolony i z takim poczuciem wkroczyłem do zimnego budynku mieszczącego się w mało reprezentacyjnej części miasta. Oto i przybyłem w roli poszukującego pracy– oznajmiłem, lekko otyłej pani z pączkiem w ręku. Za późno– odpowiedziała. Proszę pobrać druki, przygotować świadectwa pracy i pobrać numerek z automatu. Biorąc pod uwagę liczbę osób oczekujących w kolejce oraz godzinę dwunastą wskazywaną przez zegarek nie zauważyłem, by było późno. Zastosowałem się do zaleceń Pani z  plakietką przyczepioną do czegoś przypominającego pokrowiec na fiata 126p. Jak się okazało „późno” oznacza zbyt dużą liczbę interesantów oczekującą w kolejce do rejestracji.

To nawet lepiej- pomyślałem. Będę miał czas spotkać się ze starymi znajomymi. Nasze kontakty, jak mawia Kant, pokryły się grubą warstwą kurzu. Odświeżanie kontaktów zaczniemy od Johnego dla Mireczka, dla Kanta Jack. Karol lubi Perełkę, Chivas dla Mareczka. Stock dla Jurka. Desperados dla Elki.  Przygotowany na każdą ewentualność wyruszyłem w trasę…

Następny dzień

Jako, że zbyt wcześnie wstawać nie potrafię,! zwłaszcza gdy w głowie szumi brak motywacji do wykonania jakichkolwiek czynności, postanowiłem nie wstawać przed godziną dwunastą. W okolicach szesnastej obudziła Kanta ukochana… Gdybym miał określić zdenerwowanie ukochanej kobiety w liczbach musiałbym zastanowić się czy nieskończoność należy do takowego zbioru. Podsumowując, ukochana przestała się odzywać. Do Kanta rzecz jasna. Młody na szczęście tego dnia nie miał okazji zobaczyć totalnego wraku człowieka jakim jest jego ojciec.
Kiedy już doszedłem do siebie,! postanowiłem wykorzystać mało znaną innowację jaką jest możliwość rejestracji w urzędzie z dowolnego miejsca na ziemi za pomocą platformy internetowej. O ile ktoś z nas posiada profil zaufany. Kant nie. Pozostaje tylko zarezerwować godzinę wizyty, tak by nie być zmuszonym do porannej ewakuacji z łoża małżeńskiego. Tylko po to, by zmarnować kilka godzin oczekując wraz z innymi bezrobotnymi w wąskim korytarzu. – Jak wiemy po ostatnim dniu, może to okazać się tragiczne w skutkach dla głównego bohatera tej opowieści…

Rozmowa z pośrednikiem pracy. Dnia kolejnego

Poproszę wszystkie świadectwa pracy oraz dyplomy ukończenia szkół.
– Przesłałem drogą elektroniczną wypełniając formularz…
Proszę Pana– przerwał urzędnik kantowi. Wszystkie dokumenty wraz z wypełnionym formularzem musi Pan dostarczyć do urzędu osobiście.
– W takim razie nie rozumiem w jakim celu we wniosku internetowym jest miejsce pozwalające na załączenie wymaganych przez Pana dokumentów. Pozwoli Pan, że…
Musimy mieć Pan dokumenty ze sobą! – kolejny raz przerwał Kantowi urzędnik.
– Mogę dokończyć? A więc, we wniosku jest możliwość dodania dokumentów i takowe dodałem. Rozumiem, że to tylko zbyteczna i niedziałająca funkcja… Na szczęście zabrałem dokumenty ze sobą. Oto i one.

Mam nadzieję, że nigdy nie będziecie zmuszeni do rejestracji w tej przedziwnej instytucji. Uczucie jakie towarzyszy człowiekowi w chwili opuszczenia urzędu jest przygnębiające. Dowiadujesz się, że tak naprawdę możesz liczyć tylko na siebie, bo pośrednik pracy zatrudniony w urzędzie ma tylko i wyłącznie wprowadzić interesanta do systemu. I żadna próba dofinansowania drogiego szkolenia nie będzie miała miejsca. Chyba, że odnajdziesz pracodawcę, który własnoręcznie podpisze dokument będący jednocześnie zobowiązaniem do zatrudnienia Kanta po zakończonym szkoleniu…

W wielkim skrócie- mógłbym opisać sam urząd pracy tymi o to słowami. Osoby, które nie potrafiły aktywnie poszukiwać pracy zostały zatrudnione, by pomagać innym bezrobotnym poszukiwać pracy. W zasadzie zatrudnione to zbyt mocne określenie. Mógłbym napisać stażujące. Nikt o zdrowych zmysłach za niewielkie stażowe nie będzie starał się zadowolić Kanta. Zwłaszcza, że w urzędzie to nic nie można. Wszystko regulują ustawy i rozporządzenia…

Zrezygnowałem…

Nie czułem potrzeby dołączenia do grona bezrobotnych tylko dlatego, by otrzymać status bezrobotnego. Tak więc nadałem Kantowi kolejny już tytuł „Nigdzie niezatrudnionego”. Po kilku dniach odświeżania starych Kontaktów ukochana nie wytrzymała. Otworzyła drzwi wejściowe i palcem wskazującym oznaczyła miejsce przyszłego pobytu Kanta. Mam być poza domem, bo z facetem bez zajęcia wytrzymać po prostu nie można.

Zdradziłem…

Nie dyskutowałem z ukochaną. Powód tej decyzji był prosty, kobieta ta nie była zdenerwowana lecz wkurwiona.  W takiej sytuacji nie pozostaje człowiekowi nic innego jak tylko naradzić się w męskim gronie. Z jakiś powodów samych obrad grupy wsparcia nie pamiętam. Jednak pomoc grupy okazała się być bezcenna. Jak inaczej nazwać pobudkę we własnym domu? Co prawda, nie obudziłem się u boku ukochanej lecz bydlaka – naszego psa. Gdybym tylko pamiętał co się wczoraj wydarzyło.  Zdecydowanie za dużo alkoholu- pomyślałem. Jeszcze lekko chwiejnym krokiem wkroczyłem do łazienki, by po raz ostatni tego dnia ujrzeć odbicie człowieka bezwartościowego. Widok ten okazał straszniejszy niż początkowo myślałem. Zaczerwienione i podkrążone oczy, skóra blada jak u syna młynarza. Ale zaraz. Co to jest? Powoli odchyliłem kołnierzyk mocno pogniecionej koszuli. Dostrzegłem czerwone odbicie ust. Szminka w miejscu gdzie znajduje się blizna z dzieciństwa?

Paranoje…

Pamiętam nasze pierwsze spotkania, kiedy byliśmy jeszcze dzieciakami. Przysięgaliśmy sobie, że jak ktoś z nas zdradzi powiemy sobie o tym… Wszystko straciłeś. Dom. Rodzinę. Dziecko. Nawet bydlaka, z którym obudziłeś się dziś na podłodze. Wszystko przez to, że nie potrafisz myśleć głową tylko penisem. Ty pusty i zakuty łbie. Jak mogłeś? – słyszałem w głowie głos ukochanej. Na trzeźwo o tym nie powiem. Nie dam rady! Chwyciłem butelkę i jednym ciurkiem wypiłem resztki pływające na dnie… Zaraz, a gdzie jest młody- pomyślałem. Już trzeci dzień nie widziałem dziecka. Może to i dobrze…

Spieprzyłem sobie życie przez alkohol

Wieczorem usłyszałem cichy warkot diesla parkującego tuż przed domem. Pierwszy do domu wpadł młody. Zaraz za nim pięknie prezentująca się ukochana. – Nie pamiętam, by kiedykolwiek wyglądała lepiej. Ona już wie, chce pokazać Kantowi co stracił przez swoją głupotę. Weź prysznic, bo strasznie śmierdzisz- powiedziała. Faktycznie odór alkoholu w połączeniu z zapachem bydlaka był odrażający. Postanowiłem złamać naszą przysięgę. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. To Kant popełnił błąd. Nie ukochana. Zrobisz to dla niej! – pomyślałem. Nic nie powiem.

Kochanie musimy porozmawiać – Wypowiedziała ukochana. W tym momencie cały świat staną w miejscu.
– Wrócił młody. Wczoraj obiecałeś, że jak przyjedzie to przestaniesz pić.
Młody, a gdzie był?
– Zabrałam go do twojej mamy.
Wczoraj obiecałem?
– Nic nie pamiętasz?
Pamiętam jak wyrzuciłaś mnie z domu…
– Wróciłeś narąbany. W zasadzie to twoi koledzy przywlekli coś przypominającego bardziej zwłoki niż Kanta. O dwudziestej zaczęli śpiewać przed bramą.
– Co było dalej? – niepewnie zapytałem ukochaną.
– Przepraszali. Wręczyli mi kwiaty i poprosili bym wybaczyła ten ostatni raz.
Wybaczyłaś?
– Jestem w trakcie wybaczania… Nie mogę. Dupek z ciebie! Obiecałeś, że mówimy sobie wszystko.
Przepraszam… Zaraz po tych słowach Kantowe oczy zaszkliły się roniąc kilka kropel łez.
– Za co ty mnie przepraszasz!
Nic nie pamiętam. Rano miałem ślad szminki w kształcie kobiecych ust na szyi…

Wtedy też ukochana przerwała żenującą próbę wytłumaczenia Kantowej zdrady salwą śmiechu. To nie były kobiece usta. Znowu się roześmiała. Marek powiedział, że nie zarejestrowałeś się w urzędzie… Podobno bałeś się mi o tym powiedzieć. Za to byłam zła. – dodała ukochana. No a te usta– zapytałem niepewnie. To też Marek. W zasadzie to jego usta. Kiedy powiedziałam, że mam dość waszych pijackich spotkań poprosił mnie o szminkę. Nieporadnie wysmarował sobie usta i pocałował ciebie w szyje. Powiedział, że jak zna Kanta to powinien jutro oprzytomnieć i przez najbliższe kilka miesięcy dać sobie spokój z alkoholem. Kancie, to, że ty nie pracujesz nie oznacza, że każdy ma teraz wolne. Ludzie prowadzą własne biznesy i muszą chodzić do pracy.

Po wszystkim napisałem do Marka, krótką i wiele znaczącą wiadomość sms: Bardzo śmieszne! Pocałowałeś mnie!
W odpowiedzi otrzymałem taką o to wiadomość…

Kant wychodził na miasto z kolegami. Zawsze wracał zalany i kładł się spać na podłodze. Za którymś razem, żona nie wytrzymała. Koledzy, by ratować związek dwojga ukochanych napluli w prezerwatywę i wetknęli nieprzytomnemu Kantowi do tyłka. Gdy ten następnego dnia wyszedł z łazienki. Żona się go pyta: – Jak było wczoraj z kolegami? dobrze się bawiłeś?’ – Ja już nie mam kolegów…- odparł załamany Kant. Ps. Ciesz się, że nie mieliśmy prezerwatyw

Paskudny kąt u Kanta

Jak zwalczyć epicką chujnię we własnej głowie i napisać coś mądrego na bloga?

No jak ja niby mam w kilkunastu czy nawet kilku...
Czytaj

Zanim zaciągniesz swoją kobietę na Greya…

Walentynki mili Państwo to temat, którego nie...
Czytaj

Dobrzy ludzie robią dobre rzeczy.

Wierzę, że dobro wraca. Dlatego postanowiłam Was...
Czytaj
a

Równie ciekawy kąt

Urodzinowe szaleństwa

Ja, jak taki zwykły "typowy facet",...
Czytaj

Nesquik- smak dzieciństwa

Dzisiaj będzie o tym jak płatki śniadaniowe...
Czytaj

Szybki kurs małej asertywności- Czyli jak z frajera stałem się Kantem

Od kilku lat rozmyślałem nad życiem Kanta, aż w...
Czytaj

Tajemnicza lista

Od miłości dzieli nas tylko jeden mały krok.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl