Jeżeli nikt nie dowie się o twojej pomocy, to tak jakbyś nie pomagał…

light-bulb-1042480_1280

Z natury jesteśmy leniwymi osobnikami,  dla których dzień kończy się wraz z rozładowaniem baterii załączonych w zestawie, kanapę traktujemy jak bezprzewodową ładowarkę wylogowującą nas z systemu do czasu podniesienia poziomu naładowania akumulatora…

Wczorajszego dnia zdecydowałem się podjąć ryzyko opuszczenia legowiska, przecież nie będę jednym z tych nudnych ojców dla których łatwiej jest odłożyć wyczerpaną zabawkę niż udać się do sklepu, by tchnąć w nią drugie życie. Odpalenie starej wysłużonej limuzyny po długim czasie przestoju było możliwe tylko za pomocą startera zwanego Plak. Wtedy też zrozumiałem, że peugeot równie dobrze może posłużyć jako urządzenie wywołujące sztuczną mgłę nad lotniskami i jako takie zyska na wartości kilkukrotnie…

Podróżując przez miasto tonące w objęciach gęstej i gryzącej mgły dostrzegłem przebijające się niebieskie światło sygnalizujące jeden z pierwszych hipermarketów w Lublinie. Krążąc po parkingu rozważałem zajęcie miejsca dla niepełnosprawnego, a w razie problemów udam osobę upośledzoną umysłowo. Z resztą nawet bym nie musiał udawać, przecież nikt zdrowy nie parkuje na kopercie. Przegrałem walkę z własnym sumieniem zatrzymując się na chodniku.

Parkingowe szaleństwo 

Wychodząc zauważyłem kilkudziesięciu emerytów ślepo wpatrzonych w mgłę, postanowiłem rozruszać sztywne towarzystwo, rzekłem „jak w smoleńsku” co wprawiło tłum w jeszcze większe osłupienie. Tylko jedna starsza pani miała na tyle luźne podejście do katastrody, by resztkami sił dopowiedzieć „kiedy przyjedzie straż” raczej karetka pomyślałem, ale co ja tam wiem… Postanowiłem kontynuować rozmowę:

(K) Po co straż pożarna?

(P) Młodzieńcze, głupszego pytania nie słyszałam przecież się pali.

(K) A zadzwonił ktoś?

(P) Nie…

(K) Staruszko, głupszej odpowiedzi nie słyszałem…

Zrobiłem co każdy obywatel powinien lecz nie zrobił, wyciągnąłem telefon i zacząłem robić zdjęcia. To uczucie kiedy flesz z twojego aparatu wywołuje lawinę błysków jest bezcenne… Po co się wyrywasz?- krzyknąłem do faceta z gaśnicą- zostawmy to audi niech odejdzie z godnością. Szkoda tylko tego drugiego samochodu stojącego obok, podejdę do obsługi klienta powinni wezwać nieświadomego właściciela osmolonej Hondy.

(K) Dzień dobry, Ja w sprawie płonącego samochodu…

(O) Tak wiemy, ochrona rozpoczęła gaszenie a straż jest w drodze…

(K) Gaszenie to zbyt mocne określenie powiedzmy, że się angażują. Jednak jestem tu w innej sprawie, chodzi mi o tą Hondę stojącą obok, zaczyna się przegrzewać proszę powiadomić właściciela.

(O) Wczoraj spłonęła nam centralka od intercomu, przykro mi…

(K) No cóż, i tak wykorzystałem limit dobrych uczynków na ten rok.

straż

W drodze do domu

Patrzący z góry dziadek, którego nie miałem okazji poznać, zapewne byłby dumny z poświęcenia Kanta, bo przecież o taką Polskę walczył donosząc sbkom obiady do stolików. Podniecony do granic możliwości zacząłem śpiewać Mazurka Dąbrowskiego. Problemy pojawiły się na samym początku, zamiast Jeszcze Polska nie zginęła, Kiedy my żyjemy. zaśpiewałem Jeszcze Polska nie zginęła, Póki my żyjemy, jednak największym utrudnieniem okazała się druga zwrotka, której nie puszczają przed meczami Polski. Uznałem, że nikomu nie jest już potrzebna, tym bardziej superbohaterowi, bo kogo obchodzą brudne rzeki…

Po powrocie  opowiedziałem ukochanej o tym jak bezinteresownie narażałem swoje zdrowie, by nieść pomoc biednym i poszkodowanym. Na szczęście kobiety bardziej racjonalnie podchodzą do życia. „Kant jeżeli nikt nie wie o twojej bezinteresownej pomocy to tak jakbyś nie pomagał” i muszę przyznać, że ukochana miała rację… Na szczęście prowadzę wpływowy blog więc mogę podzielić się swoją historią…

Teraz kolej na ciebie…

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl