Kilka godzin bez prądu- Czyli jak wróciłem do jaskini..

W tym roku wyjątkowo wcześnie postanawiam rozliczyć się ze skarbówką… Z jakiś powodów każda próba połączenia z serwerem urzędu skarbowego kończy się mało znaczącym komunikatem „Podana strona nie istnieje”. Zmyślne to bestie z urzędu, celowo nie pozwalają przekazać 1% podatku.

W telewizji wspominano o wielkiej awarii wszystkiego co elektryczne i z tego powodu przepisałem odręcznie najważniejsze dane jakie umieszczę w picie. Jak możecie się domyślić, po kilkugodzinnym maratonie z niedziałającą witryną urzędu skarbowego człowiekowi opadają już nie tylko ręce. Na szczęście, w okolicach dwusetnej  próby wysłania pitu, nastąpiła przerwa w emisji prądu – elektrownia znowu zawiodła, dzięki czemu zyskałem powód żeby chociaż podnieść sobie ciśnienie…

Godzina nr 1

Szlag jasny, krew mnie zaleje. Tak dłużej być nie może- Wybrałem numer na pogotowie energetyczne. Witam, nie mamy prądu. Echo odpowiedziało nie uprzejmie  „Nie mamy prądu”.  Mogłem się domyślić, przecież nie ma prądu. Usiadłem więc na mało wygodnym fotelu.  Myśl Kancie, myśl- W ten nagle ukochana uderzyła ręką głowę Kanta. Przepraszam to przez przypadek, a teraz sprawdź korki, bo pewnie wywaliło – dodała. Po czym drugi raz dostałem po głowie. To nie korki. Dzwoniłem do elektrowni u nich także nie ma prądu.- odpowiedziałem na próbę przejęcia miejsca siedzącego.

Godzina nr 2

Padły nasze komórki. Mamy 21 wiek. Producenci telefonów komórkowych nie przewidzieli kilkugodzinnych przestojów w. W tym momencie Kant przypomniał sobie o łączeniu atomów… Wybuchach i niekończącej się energii. No dobra, żaden ze mnie Fizyk Jądrowy, daleko Kantowi do  Sosnowej, lecz w tym dramatycznym momencie proszę o wybudowanie w trybie pilnym elektrowni jądrowej. Nie zważając na protesty obywateli, że niby rozszczepione atomy miałyby zamieniać ich ciała w zielone i obślizgłe coś leżące na kanapie. Z ukochaną chcemy elektrownię, choćby miała zostać wybudowana przed naszym domem.

Godzina nr 3 

Zaczynamy panikować- Większość osobników przed osiemnastym rokiem życia opuściła swoje pieczary, by nie musieć rozmawiać z rodzicami. Jak oni się rozpoznają to nie wiem. Przecież jest ciemna noc! Na zewnątrz nic nie widać! – zapytała ukochana. Kochanie nawet gdyby był dzień nie rozpoznaliby siebie. – odparłem.  Nasłuchuj nawoływania…

Migel, migeeel, migeeeeeel,  przestań kampić to ja Czaarli! Raszujemy plac zabaw odpowiedział czarli ukrywający się w mroku. W miejscu docelowym padło zaskakujące pytanie. Migel codziennie widzimy się na serwerze i szczerze powiem, że nie pamiętam już jak wyglądasz – o czym oni rozmawiają zapytała ukochana. Migel to syn Małogośki. Czarli to syn Maćka. Całe dnie spędzają na graniu w cs-a i chyba dwaj przyjaciele długo się nie widzieli na żywo. To jak się rozpoznają?- dodała ukochana. Po głosie-  odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Godzina nr 4

Kochanie, a co prądu już nie będzie…? To mamy przechlapane– przerwałem ukochanej. Wszystkie pieniądze chowane w skarpetach, szafkach i ogrodzie będą tylko kawałkiem zwykłego papieru. Co najwyżej będziemy mogli rozpalić nimi w piecu. A kiedy zbraknie nam opału i prowiantu zostaniemy zmuszeni do handlu z innymi przedstawicielami tego samego gatunku. Problem jest jednak taki, że wszystko co gromadziliśmy do tej pory jest tylko kupą złomu.  Nie potrafimy wytworzyć paliwa, by zasilić nasz samochód. Nie potrafimy stworzyć generatora prądu, by zasilić nasz piękny dom. Nie potrafimy palować, by zdobyć pożywienie. To myśliwi będą mieli najlepiej– przerwała tym razem ukochana. Po chwili namysłu odpowiedziałem: Nie koniecznie, bo kiedyś skończy się amunicja i tak jak większość z nas nie będzie potrafiła zrobić kolejnego naboju, tak i oni…

Godzina nr 5

Dotarliśmy do momentu, w którym ludzkość powraca do jaskiń… Dlaczego do jaskiń?- znowu zapytała ukochana. Bo nie potrafię wycisnąć na klatę 250 kg. A każdy kto będzie silniejszy, wcześniej lub później zrobi nam krzywdę. Więc uciekniemy. Nauczymy się żyć na nowo. Wykonam kilka prymitywnych narzędzi, ty razem z dziećmi będziesz całymi dniami malować prymitywne rysunki w grocie. Wiesz, Kant jako samiec alfa z głową strasznego ptaka, dzieciaki z głowami psów. Wielkie zwierzęta usługujące naszej królewskiej rodzinie… Tylko po co to wszystko Kancie– zapytała ukochana. Już tłumaczę-odparłem i zabrałem się za składanie obszernych wyjaśnień: Za dwa tysiące lat, kiedy cywilizacja ponownie stanie na nogi, do naszej jaskini wejdą archeolodzy… Będziemy częścią historii kochanie 🙂 Może z czasem uda nam się przejąć jakiś opuszczony zamek.To byłoby coś.

Godzina nr 6

Elektrownia dostarczyła prąd do gniazdek. Przed kolejną próbą powrócenia do cywilizacji sprawdziłem połączenie z serwerami nierealnej polski. Na głównej stronie artykuł. Klienci restauracji narzekali, że pracuje w niej osoba z Zespołem Downa…   Pierwsza myśl jaka wpadła do pustej przestrzeni pomiędzy uszami Kanta brzmiała: Jeżeli komuś tak bardzo przeszkadza osoba zespołem downa, to niech odwróci swój wzrok tak, jak robi to na codzień mijając bezdomnego, wygłodniałego psa czy też chore dziecko… Jednak wiem, że takim podsumowaniem zepsułbym naprawdę wspaniałą odpowiedź  jaką wystosował brat osoby z zespołem downa.

„Gdy dowiedziałem się, że ktoś złożył skargę do inspektoratu sanitarnego z powodu dorosłej osoby z Zespołem Downa, która pracuje na kuchni restauracji, w której nie tyle co jest zatrudniona, a jest jej właścicielem, opadła mi szczęka. Gotuje się we mnie krew na myśl o ludziach, którzy nie mają w sobie serca, by docenić to, jak wspaniałą osobą jest mój brat. Obrzydza mnie sam fakt, że na świecie są jeszcze ludzie, którzy postrzegają osoby z zaburzeniami jako gorsze.

Czasami zastanawiam się, jak to możliwe, że Andrew jest w stanie kochać każdego w ten sam sposób… nawet tych, którzy na to nie zasługują. On nie zna pojęcia nienawiści. Gdyby ci, którzy szydzą z osób niepełnosprawnych mieli w sobie choć połowę umiejętności kochania KAŻDEGO, którą wykazuje się Andrew, świat byłby lepszym miejscem.

Proszę by każda jedna osoba, która to czyta, poświęciła chwilę i odłożyła na bok wszystkie rzeczy, które dzielą ludzi. Czy to kwestia niepełnosprawności, rasy, orientacji seksualnej, religii, czegokolwiek – zapomnijcie o tym wszystkim i kochajcie się nawzajem. Uwierzcie mi, świat byłby lepszym miejscem, gdyby każdy z nas posiadł taką umiejętność, jaką dysponuje Andrew. To nie on jest upośledzony – my nimi jesteśmy.”

I właśnie ten artykuł przypomniał Kantowi o małej karteczce potrzebnej jego osobie do prawidłowego roliczenia pitu. Kilka liter i cyfr składających się na taki oto ciąg znaków KRS 0000037904  oraz „Informacje uzupełniającecel szczegółowy 1%” – 25676 Helwich Franciszek.   

Franek urodził się z zespołem downa oraz wadą serca, istnieje jak każdy z nas. Nie odwracam się i mam nadzieję, że Ty także tego nie zrobisz. Przekaż 1% podatku… Możesz przepisać dane podane powyżej lub przekazać 1% na dowolną fundację wybraną przez Ciebie. Z góry dziękuję… 😉

Paskudny kąt u Kanta

a

Równie ciekawy kąt

Pieniądze w paczkach to ściema.

Wielkie loterie w paczkach chipsów, paluszków i...

Czego naprawdę boją się faceci…

W każdym mieście znajdują się strefy "no way",...

Spacer, który mógł zakończyć się tragedią…

Przez większość życia uczono Kanta o...

Tajemnicza lista

Od miłości dzieli nas tylko jeden mały krok.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl