Kobieta, którą musicie poznać…

babcia

Chciałbym dziś przedstawić wszystkim czytelnikom wyjątkową osobę, przemiłą Panią Halinkę nazywaną pieszczotliwie przez Kanta „Naszą babcią”, która w ostatnim tygodniu była dla ukochanej  prawdziwym „Aniołem stróżem”. Życzę wam wszystkim, żebyście choć raz w życiu poznali podobną osobę.

Naszą babcię poznaliśmy podczas ostatniego pobytu ukochanej w szpitalu, co prawda jeszcze nie opuściła tego miejsca lecz dzięki Pani Halince jesteśmy coraz bliżej tego momentu. Cały artykuł jest formą podziękowania jednej osobie, która potrafiła zakrzywić otaczającą nas rzeczywistość…

Nasza babcia

Pamiętam jak pierwszego dnia siedziałem wyczerpany przy ukochanej, nasza babcia podeszła ze swoją porcją szpitalnego jedzenia i powiedziała „Proszę niech Pan weźmie moją porcję, ja mam w szafce jeszcze jedną kanapkę”. Na początku byłem lekko zdziwiony, jednak nie chciałem opuszczać ukochanej nawet na chwilę, więc było mi to na rękę. Tym bardziej, że głód dawał się we znaki. Dopiero po chwili zauważyłem, że faktycznie babcia miała kanapkę, lecz taką małą, żeprzez cały wieczór męczyły Kanta wyrzuty sumienia. Przecież mam pieniądze -pomyślałem- mogłem sobie kupić coś, a nie objadać biedną staruszkę.

Na szczęście nasza szpitalna babcia okazała się być jedną z tych osób, które niczego nie oczekują w zamian i  pomagała wszystkim w potrzebie. Z natury była uprzejmą i miłą emerytką, chętnie dzielącą się z innymi. Tu ktoś potrzebował suszarki, tam tabletki przeciwbólowej, gdzie indziej po prostu pocieszenia przed operacją, a nasza babcia robiła to wszystko nie zdając sobie sprawy jak wszystkim pomaga w trudnych chwilach, dla niej było to normalne…

Uśmiechnięty anioł stróż

Ukochana była dla niej zupełnie obcą osobą i nie rozumiałem z jakich powodów Pani Halinka podczas mojej nieobecności tak mocno angażowała się w opiekę nad nią. Wątpię by ktoś inny przez całą noc obserwował lekko unoszącą się pod wpływem ciężkiego oddechu pościel ukochanej,  a gdy ta się tylko budziła mówiła ciepłym głosem „spokojnie słoneczko, sprawdzam wszystko”. Za każdym razem gdy wchodziłem z rana na salę mówiłem dziękuję, bo zwykłe dzień dobry było nie na miejscu. Zresztą ukochana cały czas opowiadała jak dzielnie nasza szpitalna babcia walczyła ze wszystkimi lekarzami o kolejne leki przeciwbólowe…

Tylko dzięki tej schorowanej staruszce mogłem zostawić ukochaną na noc, wiedziałem, że najbliższa mi osoba jest w dobrych rękach. Czułem, że pod obecność naszej babci nic złego nie może się wydarzyć… Podczas operacji ukochanej, to ona pocieszała teściową poklepując ją po ramieniu. Nie za późno, nie za wcześnie, robiła to w idealnym momencie, tak jakby doskonale wyczuwała ten ułamek sekundy, w którym słowa nie wystarczą i choć była zupełnie obcą osobą czuliśmy, że znamy się od zawsze. Taka była nasza babcia.

Ludzie o których pamiętamy

Pierwszy raz spotkałem tyle dobra zamkniętego w kruchym ciele i gdyby Bóg zsyłał aniołów na ziemię na pewno nasza szpitalna babcia byłaby jednym z nich. Naprawdę ciężko jest wyrazić słowami wdzięczność do Pani Halinki.

Wiem, że żadna gazeta nie napisze artykułu o naszej szpitalnej babci, nikt nie przyzna jej tytułu „Szpitalnej kobiety dekady”, bo wszystko co robiła zachowywała tylko dla siebie. Z tego powodu zmieniłem imię naszej szpitalnej babci, bo ona tego, by chciała…  Była taką zwyczajną babcią wyjętą z poprzedniej epoki, z którą mógłbyś przegadać kilkanaście godzin i nie miałbyś dość, a następnego dnia z wielką niecierpliwością wyczekiwał byś kolejnego spotkania.

Była tą babcią, która nocami mogła snuć plany pozwalające uciszyć raz na zawsze wroga trzeciej rzeczpospolitej, tym bardziej, że walczyła z poprzednim systemem. Jednak Pani Halinka była ponad tym wszystkim. Wiedziała, że konającemu trzeba pomóc, nawet najgorszemu wrogowi opatrzyłaby ranę,  by zwyciężyć go bez użycia siły, pozostawiając jedynie pozytywne blizny, które będzie pamiętał do końca swoich dni…

Zawsze z wielką uprzejmością wyrażała się o innych, przez cały tydzień o żadnej osobie nie powiedziała złego słowa. Nawet w stosunku do lekarzy, którzy nakazywali opuszczenie szpitalnego łóżka zaraz po operacji -chociaż nie jednemu miała ochotę wygarnąć co o nich myślała- czekałem tylko na moment w którym powie „synku dzięki takim ludziom jak ja, dzisiaj jesteś doktorem”. Jednak ona wolała swoje zasługi zachować tylko dla siebie. Właśnie tak zapamiętamy Panią Helenkę, a wy żałujcie, że nigdy nie poznacie naszej szpitalnej babci…

Ostatni wypis i do domu

Każda osoba, która choć przez chwilę miała styczność z Panią Halinką chciałaby za wszelką cenę, podtrzymać znajomość z tryskającą życiem staruszką. Naszego Anioła stróża znaliśmy tylko pięć dni, jednak w momencie wypisu wszyscy odczuwaliśmy smutek, chociaż powinniśmy się cieszyć, w końcu jej problemy także znikły… Rozstania z takimi osobami są najgorsze, bo wiesz, że już nigdy nie zobaczysz drugiej osoby, choć bardzo byś chciał zatrzymać ją tylko dla siebie. Jednak wiesz, że ona musi podążać swoją drogą, nie możesz jej zamknąć jak kanarka w klatce, choćbyś pragnął ze wszystkich sił…  Takie osoby poznajemy w danym czasie, w tej konkretnej chwili, w tym najtrudniejszym momencie pojawiają się, by rozwiązać wszystkie nasze problemy. Do końca nie wiemy, jaką osobą Pani Halinka była na co dzień, przecież znaliśmy ją tylko jako naszą szpitalną babcię,  jednak chcemy wierzyć, że nasz anioł stróż był kimś więcej… Każdy z nas chciał towarzyszyć Pani Halince przy ostatnim wypisie, jednak nikomu się to nie udało. Nikomu, poza bezdusznymi urządzeniami do których była podłączona…

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl