Kiedy dokonuje zakupów, sprzedawcy są zawsze uśmiechnięci, delikatnie pieszczą moje ego… Po zakupie jak by za dotknięciem magicznej różdżki wszystko się zmienia. W przypadku reklamacji, napraw gwarancyjnych nikt się już nie uśmiecha. Zbraknie mi palców u rąk i nóg aby zliczyć firmy, które totalnie olewają obsługę po sprzedażową.

LG

Starą lodówkę musieliśmy oddać w ręce panów dostarczających nowy sprzęt, gdyby nie oni zapewne jej miejscem docelowym był by las, który przecież przyjmie wszystkie odpady. Biała wysłużona lodówka wydała z siebie dziwny dźwięk, po czym została odłączona z kontaktu i przygotowana do eksmisji.

Jej miejsce zastąpiła nowa srebrna wyprodukowana przez LG.  Schładzała lub zamieniała wodę w lód, czyli wykonywała swoje podstawowe zadania. Dodam, że schłodzoną wodę można popijać bez otwierania lodówki.

Dopiero  po dwóch latach użytkowania, zapragnąłem napić się wody z podajnika. Pierwszy raz zalałem pudełeczko, które mieści się w wewnętrznej stronie drzwi.  W ułamku sekundy, cała woda wylała się na moje stopy, sprawdziłem okazało się, że brakuje zaworu, który w odpowiednim momencie puszcza wodę.  Jako, że LG stał na wystawce zapewne jakiś przypadkowy przechodzień podpierdzielił zaworek.

Złapałem szybko za słuchawkę i wykręcam numer do LG.

Proszę Pani wasza lodówka przecieka, co robić?

Proszę zadzwonić, do najbliższego serwisu mieszczącego się w Lublinie.  

Wykonałem posłusznie polecenie uprzejmej Pani z infolinii, (Przyjemny głos, podobno jest sama. Dzwońcie…)

Odebrał facet, a że nie jestem homoseksualny, rozmowa przebiegła standardowo.

Oddzwonimy do Pana, jak tylko uda nam się ściągnąć zawór. 

W między czasie, postanowiłem sprzedać mieszkanie w zajebistej okolicy.  Jeżeli zawsze myślałeś, że telemarketer jest natrętny, nie miałeś nigdy do czynienia z agentami nieruchomości (Osoby, które próbują sprzedać nieruchomość, doskonale wiedzą o czym piszę) Pierwszy raz w życiu, przestałem odbierać połączania od numerów nieznanych, dzwonili nawet w niedzielę po wieczorynce.     Po  dwóch tygodnia męczył mnie tylko jeden agent, w końcu uległem, odebrałem:

Słucham!

Dwa tygodnie do pana dzwonię, po kilka razy dziennie.  Mamy ten zawór:) dodatkowo jeżeli przyjedzie Pan z gwarancją oddamy go za darmo.  

 

Tym razem, była to przemiła pani Karolinka (Żyjąca w szczęśliwym związku) z uśmiechem i gwarancją udałem się do serwisu. Jak to bywa z „Kantem” wyciągnąłem dwa kubki z limitowanej kolekcji „Kant”, i poprosiłem o kawę dla dwóch osób.  Przy małej czarnej, wypełniliśmy kartę gwarancyjną, porozmawialiśmy o kandydaturze Pawła Kukiza.  Na koniec uprzejmie poprosiłem o umycie kubków, w między czasie ulotniłem się…

PS,

Mam kilkadziesiąt kubeczków z „Kantem” do rozdania fejsbukowym obserwatorom:)  Szczegóły wkrótce…

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl