Zaznacz stronę

Jestem pasożytem. Kiedyś, gdzieś, ktoś tak mnie nazwał. Mnie i tysiące innych kobiet, które nie pracują zawodowo, zajmują się wychowywaniem dzieci, piorą, prasują mężowe koszule, składają skarpetki, podają obiady i myją podłogi. Krótko mówiąc, siedzą w domu. Nad pojęciem kobiety siedzącej w domu rozwodzić się nie będę, bo temat rozdrapany, przemaglowany i już, jak dla mnie przynajmniej, zamknięty. No więc ja, pasożyt żerujący na mężowej wypłacie (wiem, że brzmię jakby mnie to bolało, ale co najwyżej śmieszy), chcę się dziś zająć „żywicielem”.

Na moim żywicielu żerują sobie aż trzy baby, ale to akurat tylko i wyłącznie do czasu, aż dwóm pozostałym tatuś pozwoli wyjść za mąż. Do tego jednak momentu musimy trochę poczekać, a jeszcze więcej się napracować. Zmyć setki tysięcy garów, zetrzeć kilogramy kaszki ze ścian i wyciągnąć kilometry kociej sierści z małych buziek. Bo nie ważne ile masz lat, do 18. roku życia masz pełne prawo wołać „maaamaaa!!! kłaaaaaki!!!”. No i siedzisz sobie w domu. Wychodzisz najczęściej tylko po to, żeby wywietrzyć dzieci i oczywiście na zakupy, wydać ciężko przez męża zarobione pieniądze. Ale mąż z tej pracy wraca. I wtedy co? No tutaj zaczynają się schody, bo pewnie ile kobiet tyle historii po „i wtedy”. Ale najczęściej wtedy gość zaczyna mieć przejebane 🙂

Odpuszczamy dziś sobie kwestię mąż=głowa, kobieta=szyja, bo to większa bzdura niż to, że księżyc jest z sera. Wszyscy wiedzą przecież, że księżyc to rogalik. (Pssst. To jest ten moment, w którym myślisz: „Och, jaka ona zabawna!”) Role w związkach heteroseksualnych uwarunkowane płciowo są tylko w sprawie rodzenia dzieci. Za całą resztę jesteśmy odpowiedzialni sami, niekiedy niekoniecznie zdając sobie z tego sprawę. Ale zmuszając mojego męża, jeszcze wtedy nie-męża, do używania we właściwy sposób odkurzacza i mopa w naszym świeżo wynajętym, pierwszym wspólnym mieszkaniu, doskonale wiedziałam co robię. Niewłaściwego używania mopa rozważać nie będę, bo po przeczytaniu tego mój mąż zapewne zapragnąłby zostać wdowcem. Wiem, że to przeczyta, a nie mam koleżanki, która przygarnęłaby mnie na rok, żebym mogła się ukrywać, najważniejsze jednak dla mnie, że na pewno się uśmiechnie 🙂

Miałam kiedyś koleżankę, czas przeszły słusznie użyty, która przyłapała mnie z mężem. Nie, nie w łóżku, zbereźnicy. Jego przy zmywaniu a mnie skręcającą szafkę do pokoju córki. To wydarzenie odbijało się głośnym echem przez resztę naszej znajomości, bo postanowiła użyć mojego męża jako argumentu. Przeciwko swojemu 🙂

Dobra, dość prywaty. Chodzi mi dziś o narzekające na swoich facetów, roszczeniowo podchodzące do życia baby. A byłam jedną z nich. Odsetek tych mających rację a nie mających wpływu jest co prawda dość duży, ale tu mam na myśli pozostałe z nich. Narzekają zazwyczaj przy obcych, głośno, za plecami drugiej strony. Na forach, na fejsie…. Mówią, że wszystko robią same, że ten czy tamten wróci z pracy, zje co mu dadzą, usiądzie na kanapie czy przed komputerem, po to, żeby jakoś przeczekać czas do wieczora, że jak już jest w domu to wykazuje aktywność nie większą niż krzesło stojące w kącie, używane sporadycznie…

 

Faceci nie robią nic w domu. Czemu? Bo nie wiedzą co! Bo kobieta nie prosi o pomoc! „Przecież mu mówię, żeby mi pomagał!” Naprawdę myślisz, że jak staniesz przed mężem wyciągniętym na kanapie po 12 godzinach pracy, oprzesz ręce na biodrach, z miną wściekłego psa i w pozie atakującego jastrzębia powiesz „może byś mi w końcu pomógł” on, biedny, będzie wiedział co ma robić? Mój nie wiedział.

Mężczyzna to istota nie tak skomplikowana jak kobieta, Bogu dzięki. Jemu wystarczy prosty przekaz. Nie zauważy okruszków na podłodze pod kanapą w tamtym kącie, przy zasłonach, ale kiedy powiesz, że trzeba odkurzyć i żeby on to zrobił, to jeśli nie jest skrajnie egoistycznym, roszczeniowo nastawionym do świata dupkiem, na pewno to zrobi. Chyba, ze prośbę będziesz próbowała przekazać mu telepatycznie, z drugiego pokoju… Są tacy, którzy mają oczy i widzą wysiłek jaki kobiety wkładają w utrzymanie domu w stanie, który pozwala na swobodne przemieszczanie się po domu bez użycia spychacza. Nie są jak ekspres do kawy, który programujesz na 7 rano i kiedy wstajesz gorąca kawa na Ciebie czeka. Ale spokojnie mogą uchodzić za dobry program komputerowy, który po wprowadzeniu wystarczającej ilości danych sprawnie mogą pomagać w rozwiązywaniu codziennych problemów.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl