Przeprowadziłem kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych,  w zasadzie w małych firmach próbowano Kanta zaszufladkować jako kolejnego niewolnika do kolekcji, w korporacjach czułem się jeszcze gorzej, jak pies zamknięty w boksie.

„©stock.chroma.pl/alphaspirit”

„©stock.chroma.pl/alphaspirit”

Dlaczego prowadziłem rozmowy będąc kandydatem, odpowiadając na pytania zawsze staram się dowiedzieć czegoś o swoim rozmówcy, więc naturalną koleją rzeczy są niewygodne przejścia.

– Proszę podać jak największą liczbę zastosowań dla tego spinacza, ma Pan na to minutę?

– Nie bardzo rozumiem jaki sens ma to zadanie, więc poproszę o wytłumaczenie z jakich powodów przez 60 sekund powinienem odpowiadać o zastosowaniu spinacza, którego głównym zadaniem jest spinanie, na co wskazuje jego nazwa, ponadto w ogłoszeniu nie było żadnej wzmianki dotyczącej kontaktu ze sprzętem biurowym.

Dokładnie tak wyglądała  pierwsza rozmowa kwalifikacyjna nad którą przejąłem kontrolę, w czasie 30 minut dowiedziałem się, że będę zatrudniony na 1/2 etatu pracując osiem godzin w porywach do dziesięciu, druga część wypłaty zostanie przekazana pod  biurkiem (Z filmów dla dorosłych wiem, że to najgorsze miejsce, zwłaszcza dla Faceta)  w jakiś magiczny sposób obniżenie etatu ma przynieść korzyść finansową dla pracodawcy…  Zwłaszcza gdy wyliczeniami udowodniłem, że rzeczywista kwota zaoszczędzona to niewiele ponad 100 zł, a koszty związane z wykryciem  znacznie przewyższą zaoszczędzone pieniądze, zwłaszcza z powodu kary dla obywdu stron. Pomimo tego zaryzykowałem i rozpocząłem świadczenie usług dla delikwenta. ( Pierwszą pracę podjąłem w czasie studiów, chciałem pomścić koleżankę, która została wykorzystana przez pracodawcę, aby następnie zostać małżonką Kanta.)

Po miesiącu przerzucania pudełek rozsianych po wielkim magazynie oraz dostarczaniu ich zawartości do miejsc docelowych, przyszedł czas na rozliczenie pod biurkiem, z którego z oczywistych względów zrezygnowałem.

Pod biurkiem- byłem w błędzie.

Pierwszy raz pracodawca poprosił Kanta o wykonanie zadania (w większości przypadków nakazywał jak w obozie pracy), a wyglądało to tak „Panie Kancie, proszę o uzupełnienie listy obecności i podpisanie listy płac”  odpowiedź była oczywista, jaśnie panie pozwól, że przeliczę pieniądze, jeśli kwota będzie zgodna z umową złoże swój cenny autograf.

W tym momencie zrozumiałem, że pod biurkiem to przenośnia, a szef nie będzie świadczył usługi w celu wyrównania pensji. Zgodnie z kwotą widniejącą na odcinku rmua oddałem nadwyżkę, informując o konsekwencjach prawnych przyjęcia dodatkowych pieniędzy, co lepsze odmówiłem również podpisania listy obecności przecież pracowałem po osiem godzin, naturalną koleją rzeczy jest prośba skorygowania listy i wypłacenie wynagrodzenia należności wynikającej z  nadgodzin, co lepsze zapis w umowie umożliwiał powiększenia stawki godzinowej o 50%, umowa to rzecz święta więc uprzejmie poprosiłem o taki dodatek.

Białe kartki.

Kilkadziesiąt przekleństw później, rozpocząłem proces zwany kontrolowanie rozmowy. Rozumiem  zdenerwowanie, lecz czy pamięta pan te małe białe karteczki, na których widnieją pieczątki firm wraz z podpisami i godziną dostarczenia towaru, miałem po tygodniu pozbywać się ich w koszu na śmieci, polecenie było nie sprecyzowane, więc wylądowały w kuchennym koszu, a że  przyszła żona segreguje śmieci posiadam worek wypełniony po brzegi dowodami, którymi zainteresuje się osoba ubrana w togę.

W sądzie, było zupełnie inaczej.

Przyznam się, że zaczynałem się bać ponieważ mogłem przekroczyć termin 14 dni na złożenie dokumentów, jednak jak się okazało liczy się stempel poczty polskiej, a nie data doręczenia.  Siedząc na korytarzu nagle usłyszałem ” Najchętniej to przyjebał bym mu w Pysk”, zaraz po tym stwierdzeniu zostaliśmy poproszeni o wejście na salę rozpraw, , bałem się jak cholera…

O dziwo były pracodawca oświadczył, spełniliśmy wszystkie żądania Kanta w dniu wczorajszym wobec tego wnosimy o zakończenie postępowania, dokładnie te słowa napisałem wycofując sprawę z sądu.  Oczywiście uczyniłem to po sprawdzeniu stanu konta, ujrzałem 10,000 zł. Przez tego dziada do którego lepiej pasuje hitlerowiec, ukochana płakała każdej nocy, trzęsła się każdego poranka wychodząc do pracy, pierwszy raz czułem się jak superbohater.

Wiecie dlaczego o tym napisałem, wczoraj spotkałem osobę z którą pracowałem, podziękowała Kantowi za poświęcenie. Podobno każdy dostał  normalne umowy, skończyło się wyżywanie psychiczne.  Jak sama powiedziała, zrozumiała jak powinna wyglądać prawdziwa praca, a czym jest niewolnictwo.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl