Zaznacz stronę

Dekalog powinien zawierać 11 przykazanie dotyczące blogerów parentingowych, „Nigdy nie publikuj zdjęć swoich dzieci.” jednak jego brak, jest niczym zielone światło na przejściu dla pieszych do którego zbliża się rozpędzony samochód –  nie zdąży wyhamować, jak coś to, będzie jego wina – o przyszłych skutkach takiej decyzji nie myślimy.

Bloger parentingowy

© stock.chroma.pl/kotomiti

Wystarczy jedno niewinne zdjęcie, by silniejsze dzieciaki rozpoczęły znęcanie fizyczne, a mądrzejsze wykorzystały internet, by dobić ofiarę  psychicznie…

Zniszczony Maciuś.

Pamiętam z podwórka Maćka, fajny był z niego kolega, do momentu w którym, jego ukochana Mama pomyliła nazwy bajek,  „Maciuś chodź do domu Pokemony lecą” wszystkie dzieciaki uważały, że pokemony to bajka dla dziewczynek, chłopaki oglądają Dragon Balla. Maciuś też tak uważał, tylko jego mama o tym nie wiedziała.

Kilka następnych dni wyglądało zupełnie normalnie, aż przyszedł czas na zabawę w chowanego – już nawet nie pamiętam kto pokłócił się z Maćkiem – wiem tylko jedno wszystko zakończyło się słowami „Ty się nie odzywaj, bo oglądasz bajki dla dziewczyn, pokemonie!”, w zasadzie to rozpoczęło się piekło, które ciągnie się za Mackiem każdego dnia.

Każdy kolejny dzień, był dla Maciusia utrapieniem, coraz większe docinki, już wszyscy w przedszkolu wiedzieli, że Maciek jest babą. Historia, z Maćkiem jest tragiczna, bo kilkanaście lat później chciał przerwać ciągłe upokarzanie nożem kuchennym, pewnego dnia wbiegł do szkolnej toalety,  w której wszyscy palili papierosy. Krzyczał, że wszystkich pozabija, na szczęście Michał w porę połamał mu nos… Jeżeli ktoś myśli, że docinki się skończyły jest w błędzie, po dziś dzień osiedlowy plebs mówi  „Zjebany Maciuś” patrząc na chłopaka zbierającego puszki.

Pamiętam też, jak Karol otarł się na zielonym o rozpędzony samochód. Wszystko rozgrywało się na placu zabaw przy parkingu, z zielonego samochodu wyszedł jego tata, i krzykną „Karol, chodź zemną to ci lodzika postawie”  pierwszy zaśmiał się Wojtek – zaraz potem dostał po gębie, od Karola –  tylko dzięki szybkiej reakcji Karolowi udało się przerwać tragiczną historię.

Włącz myślenie.

Większość oprawców nawet nie zdaje sobie sprawy, że wszystko zaczęło się od niewinnej pomyłki rodziców. Rozpędzone dzieciaki wjechały na przejście na czerwonym świetle, wina ich jest bezsprzeczna.  Szkoda tylko, że największe konsekwencje poniósł sam poszkodowany… Kiedyś wystarczyło jak Karol sprać parę osób, dzisiaj w kogo zostaną wycelowane ręce dzieciaków, facebooka, naszą klasę czy demotywatory.

Mam wrażenie, że blogerskie dzieci nie przechodzą już na zielonym świetle. Parentingowcy nieświadomie każą  dzieciom biegać po autostradzie lawirując pomiędzy rozpędzonymi autami,  tylko kwestią czasu jest kiedy dojdzie do wypadku.

 

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl