Zaznacz stronę
Milicja

Fot.Wikimedia

Kilkuletnie dzieciaki mogą być przykładem do naśladowania, nauka liczenia wpada do małej główki zagnieżdżając się bardzo głęboko.

Kant miał lepsze dzieciństwo, dorastał w czasach wolnej Polski.  Moje lata młodości skupiały się na zakupie za grosze gumy turbo, oranżady w proszku i batonika bajeczny. Do sklepu zawsze udawaliśmy się w grupie, jeżeli komuś zbrakło pieniędzy na zakup słodkości wszyscy wspólnie oddawaliśmy resztę grosików, które ręcznie liczyliśmy.

W latach dziewięćdziesiątych Polska powstała z kolan, każdy był zadowolony z wyboru wąsatego elektryka na przywódce narodu, tylko moja Babcia siała herezje na temat Polski „Zobaczycie nic się nie zmieni! to są oszuści, za komuny nie mogłam powiedzieć nic! dzisiaj będę mogła mówić, a i tak nikt nie będzie słuchał” babcia była tak pewna, że założyła się z zięciem o duże pieniądze.  Nie rozumiałem dlaczego wybrali żetony, ja bym zażądał całe opakowanie hubba bubby.

„Kant” był zbyt młody aby zrozumieć co się stało,  dla mnie nic się nie zmieniło. Żadnych nowych placów zabaw, te same gumy i cukierki, ksiądz ten sam, nawet milicjant wyglądał tak samo, te same wąsy, groźne spojrzenie, ta sama pałka, tylko napis inny Policja. Mama tłumaczyła, że teraz Policja będzie dobra, nie będą wyciągać z domu sąsiadów i bić na podwórku.  Szkoda bo to dzięki milicji mogliśmy się nauczyć liczenia, na początku uciekaliśmy, po kolejnych łapankach był to tak normalny widok,  dzieciaki nie uciekały, nie wiem dlaczego zacząłem liczyć. Jeden, dwa, trzy,… dwadzieścia jeden, na tej liczbie milicjant się zatrzymał, dwadzieścia jeden razy uderzył sąsiada. Po zmianach organizacyjnych, jak by przestał się bać, przez długi czas nikt nie widział białej pałki.  Kilka lat później ten sam sąsiad cieszył się z poczęcia przyszłego chrześniaka, wracał bardzo chwiejnym krokiem coś pokrzykując.  Przed samą klatką przyjechała policja, ten sam łysy chłop przed którym drżeli wszyscy! Sąsiad chyba nigdy nie przebaczył, rozpoczęła się prawdziwa jatka. Odważyłem się wyjść na dwór dopiero następnego dnia, chyba ze strachu posikałem się w nocy.  Dopiero po kilku dniach wrócił,  nie chciał z nikim rozmawiać.  Jedyne co pozostawił po sobie to wspomnienia z piwnicy, ten sznurek do dziś prześladuje nie jednego dzieciaka z ekipy „kanta”

Moja paczka przez długi czas dążyła do samowystarczalności. Nauczeni liczenia, zaczynaliśmy dostrzegać potęgę żetonów. Maciek był nie lubiany płacił nam za ochronę przed rówieśnikami. Z pieniędzy maćka opłacaliśmy roboli, którzy wykonywali za nas wszystkie obowiązki, trzepanie dywanów czy mycie taksówki ojca. Nam się udało taki stan trwa do dziś, wszystko dzięki sąsiadowi, to dzięki niemu powstała Ochrona. Co roku składamy podziękowania, stawiając dwadzieścia jeden zniczy na jego grobie.

Szkoda tylko babci, wujek do dnia dzisiejszego nie spłacił zakładu…

Poniżej dwa programy Jana Pospieszalskiego wyemitowane przez Telewizje Polską, coraz częściej mam wrażenie że tylko kolor pałki się zmienił…

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl