Zaznacz stronę

Dzisiaj będzie o tym jak płatki śniadaniowe zmieniły Polskie osiedla, dzieciaki  miały swój złoty produkt za który były wstanie sprzedać własne rodzeństwo.

Nestle-Nesquik-Logo-jpg

Pojawiły się znikąd, na ich punkcie zwariowało całe podwórko, następnie fala czekoladowego szaleństwa rozlała się na okoliczne domostwa, i tak w latach dziewięćdziesiątych nesquik królował w dziecinnej mentalności. W naszej bandzie status finansowy oceniało się na podstawie wspomnianych wyżej małych kuleczek, jeżeli spożywałeś je raz w miesiącu byłeś kimś, raz w tygodniu byłeś milionerem. Byli też bogowie osiedli, pozwalali sobie na spożywanie nesquika  raz dziennie, dziewczyny szalały na ich punkcie, coś w rodzaju obecnych pasjonatek właścicieli luksusowych samochodów.

Moja pozycja dowódcy grupy szturmowej została zagrożona. Posiadałem wszystkie cechy przywódcy, byłem szanowany i słuchany, jednak ciągle dowiadywałem się o  planach obalenia władzy.  Mieliśmy wszystko, a zarazem nic. W końcu doszło do buntu, zostałem siłą odsunięty od koryta, moje miejsce przeją Paweł o pseudonimie  „Nesquikowy baron”.  Cierpiałem widząc towarzyszy żebrzących o jedną kuleczkę, musiałem działać.

Czekałem na moment w którym czerwony suwak na kalendarzu wskaże dziesiątkę, jedyny dzień w miesiącu w którym Mama spełniała, jedną zachciankę nie przekraczającą dwóch złotych.  Dziesiątego wyruszyliśmy do banku odebrać wielką górę pieniędzy, jakieś 530 zł. Całość pakowaliśmy w trzy miejsca:  torebka, stanik mamy i moje gacie, dla bezpieczeństwa w torebce było tylko 30 zł.  W sklepie zamarłem, płatki kosztowały 3.85 zł, pierwszy raz w życiu poczułem się bezradny, siadłem na zimnych płytkach sklepowych i zacząłem płakać z bezradności. Moja mama na widok szlochającego Kanta wypowiedziała  magiczne słowa „W sumie moje rajstopy z lajkry, wytrzymają jeszcze jeden miesiąc, weź sobie płatki tylko pamiętaj nie zjedz wszystkiego naraz”

Wracając uległem króliczkowi, musiałem pojąć fenomen nesquika. Nie mogłem się opamiętać, zjadłem pół paczki, z każdą garścią pragnąłem więcej. Zrozumiałem jak potężną bronią dysponuje, powstrzymałem zwierzęce żądze. Udałem się do bazy, oznajmić wszystkim: „To jest nesquik, a więc bierzcie i jedzcie go wszyscy”  nikt już nie patrzył na „Barona” jego czar prysł, Nesquika mieli wszyscy.

Po dziś dzień, nesquik jest symbolem bogactwa, wykładając żółta paczkę na taśmę prowadzącą do maszyny pikającej w ciele człowieka, czuję się lepszy od innych.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl