Nietrafiony prezent…

Zanim jednak opowiem o prezencie, musimy poznać całą historię, której wątkiem pobocznym jest  wino, zwolnienie i foch…

Perfumy

Pixabay.com

W sobotę wyrwałem się wcześniej z pracy symulując ciężki stan zdrowia, migotanie przedsionków poparte lewym zaświadczeniem potwierdzającym chorobę serca, które zostało wystawione przez wybitnej klasy domowe urządzenie drukujące. Prezes korporacji postanowił ratować najlepszego pracownika skutecznie transportując Kanta do szpitala. Zamiast wcześniej skończyć, godzinę straciłem na podróż miejskim autobusem na parking, następne dwie na planowaniu uwolnienia peugeota 307. Dzięki łapówce przekazanej ochroniarzowi mogłem przyodziać czapkę niewidkę, właściwie to parkingowy wyłączył kamerę pod którą stał samochód, Szef uwielbia podglądać pracowników.  Zakup perfum był już bezproblemowy.

Pozostało jedynie niezauważenie podłożyć prezent do łazienkowej szafki mojej małżonki. Wykorzystałem poranne wyjście ukochanej do siostry, położyłem flakoniki pomiędzy miniaturowymi pędzelkami, a farbkami plakatowymi zamkniętymi w czarnym opakowaniu, skoro byłem już w toalecie oddałem się śmierdzącej codzienności, każdego z nas…

W pracy pomiędzy przerwami przypomniałem sobie o flakonikach, olałem cierpliwie czekających klientów na profesjonalną obsługę, przecież pracuje w budżetówce.  Wysłałem  sms’a  „Kochanie w łazience czeka na ciebie pachnąca niespodzianka, wieczorem podrzuć dziecko do siostry”  każda część mojego ciała czuła zbliżające się trzęsienie łóżka. W końcu przyszła odpowiedź „Wiesz jak bardzo lubię takie niespodzianki, na pewno się odwdzięczę„.  Jeszcze tylko winko, przez chwilę pomyślałem, że uda się ponownie namówić małżonkę na super zabawę we dwoje.

Wracałem jak wariat łamiąc wszystkie przepisy drogowe. W salonie ujrzałem ukochaną bawiącą się z dzieckiem.

– Myślałem, że podrzucisz dziecko do siostry. Widziałaś prezent?

– Tak, idź do łazienki zaraz przyjdę. Mam nadzieję że będzie wszystko gotowe.

Pewnie znowu będzie wspólny prysznic, już mi wszystko jedno…  Rozebrałem się i czekam… Słysze zbliżającą się małżonkę, zaraz dlaczego ma dziecko na rękach, zdążyłem tylko założyć majtki i usłyszałem:  Kochanie tam jest prezent dla ciebie, nowa szczotka do toalety. Posprzątaj swoja pachnącą niespodziankę…  

To by było na tyle, w ramach przeprosin podarowałem żonie perfumy, pozostało nam tylko wspólne oglądanie telewizji.

Przypominam o fajnym konkursie więcej informacji znajdziesz pod tym linkiem : http://historia-kanta.pl/limitowane-kubki-dla-ciebie/

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl