laughter-778883_1280

Jakiś tydzień wstecz odbył się pierwszy kabareton w mieście słynącym z atrakcji nazywanej pobicie. Pamiętam jak w latach 90, na lubelskim dworcu pks złowrogo wyglądająca grupka obdarowywała każdego przybysza prezentem zwanym „Oklep”, wszystkie osoby znajdujące się na placu pks-u przechodziły selekcję, musiałeś kogoś znać by nie dostać po ryju…  W kolejce czekającej na ortalionowych oprawców znajdowałem się na 11 miejscu, każdy uczestnik otrzymywał zestaw standardowych pytań.

 Skąd jesteś? 

–  Nie Lublin

To masz oklep…

Jeżeli nie byłeś z Lublina dostawałeś zanim zdążyłeś dokończyć nazwę swojej miejscowości. Przyszła kolej na Kanta, odpowiedź Lublin zakłopotała pytającego… Po dłuższej przerwie pozwalającej na chwilę namysłu, padło następne pytanie „z jakiej dzielnicy?” Ma dzielnica zwie się Czuby.  Właściciele szeleszczących spodni, bili nawet Lubliniaków, musiałem przejść test na bycie dobrym chłopakiem.  Najmniejszy z nich, był jednocześnie przywódca stada, znającym wszystkich oprychów w mieście. Przyznam się, że kolejne pytanie zaskoczyło nawet Kanta, „No to koleżko, powiedz mi czy znasz Łysego”. Pierwsza myśl, przecież mój nauczyciel historii jest łysawy, zapewne o niego chodzi, zgodnie z prawdą odpowiedziałem twierdząco, czego następstwem była komenda, tego nie ruszamy.

Lubelska noc kabaretowa

Podobnie zjawisko występowało na  Lubelskiej nocy kabaretowej, wstęp był wolny, więc postanowiłem zabrać dziecko licząc na perfekcyjnie zorganizowaną imprezę. I tu był pies pogrzebany, haczyk był w słowie wolny… wolno to było jedynie postać na ulicy, krzesełka były dostępne dla specjalnie wyselekcjonowanej grupy obywateli przychylnej rządzącej władzy mieszczącej się w urzędzie marszałkowskim. Postanowiłem sprawdzić czy ochrona, której głównym zadaniem  było oddzielenie  vipów od reszty jest inteligentniejsza od wspomnianego wcześniej ortalionowego przywódcy…

(Kant) Dzień dobry, dziecko w tym tłumie zgubiło zaproszenie…

(Ochrona)  Jak wyglądało ? ( W tym momencie zrozumiałem, że nie padnie pytanie w stylu „Czy na zaproszeniu był widoczny nasz miłościwie panujący łysawy prezydent”)

(K)  Panie, jedyne co zdążyłem przeczytać to „Serdecznie zapraszamy, na Lubelską noc kabaretową”

(O) a znasz Pan  kogoś ze strefy vip.

(K) Oczywiście, Krzysia siedzi w pierwszym rzędzie…

Po 15 minutach burzliwej narady usłyszałem,

Rzeczywiście na zaproszeniu jest tak napisane, następnym razem proszę przypilnować synka,  za 30 minut zamykamy strefę vip.

Jako, że zasiadłem wraz z dzieckiem mogłem delektować się widowiskiem… Zastanawiam się tylko, jakim wielkim vipem musiał być koleś po mojej prawej, posiadał kilkadziesiąt wejściówek na imprezę, które rozdawał znajomym. Przez chwilę poczułem się jak na obchodach 1 majowych, towarzysze zasiadali przy scenie, a plebs znał swoje miejsce za metalowym ogrodzeniem… Jako, że jestem przeciwnikiem komunistycznego ustroju, opuściłem cały ten kabaret.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl