Zaznacz stronę

Piraci internetowi – czyli o tym jak kłamią…

Czasami zastanawiam się czy Kant jest człowiekiem z krwi i kości, którego to przodkowie walczyli za wolność i niepodległość przelewając własną krew, byś mógł cieszyć się kolorową wyspą na tle równie kolorowego świata podczas oglądania nielegalnie ściągniętego filmu…

Cofnijmy się do czasów, kiedy to ludzie nie zaglądali w cudze majtki, bo z jakichś powodów nie interesował nas podział społeczeństwa ze względu na zawartość i tak mocno zabrudzonych gaci. Kiedy już będziemy w tym miejscu spójrzmy po raz ostatni na początek, by zrozumieć jak zostaliśmy wydymani przez przemysł filmowy, muzyczny i producentów gier.

Znajomość, która nie przetrwała próby internetu…

Jako jedna z tych osób, która w internetach siedzi praktycznie od początku, czyli momentu, w którym z lubelskiej szkoły, a w zasadzie komputera znajdującego się w sali informatycznej został skradziony internet. Niejaki Kant popełnił czyn karygodny przenosząc ikonę internetu na dysk miękki zwany potocznie 3,5 calową dyskietką. Pech chciał, że nikt, wraz z samym sprawcą, nie odważył się pozbawić ludzkości dostępu do internetu wkładając dyskietkę do komputera.

Możecie się śmiać z pomysłu, w jaki chciałem przejąć władzę nad internetami- Na usprawiedliwienie poczynań Kanta dodam tylko, iż wszytko wydarzyło się w czasie, kiedy to do lubelskich domów podłączano pierwsze telefony stacjonarne -gdzie tam telefony! Dopiero jakiś mało znany architekt kreślił plany budowy pierwszych studzienek telekomunikacyjnych na naszym osiedlu! Jak zapewne się domyślasz plan przejęcia kontroli nad nowym światem legł w gruzach, bo przecież nie mogłem wiedzieć, że internet leci po kablu.

Dopiero po kilku latach od tych wydarzeń rodzicielka Kanta wyraziła zgodę na przyłącze o zawrotnej na te czasy prędkości 128 kb/s… Pierwszy raz w życiu poczułem się naprawdę wolny, nie ograniczały Kanta żadne bariery poza prędkością łącza, która i tak nie przeszkodziła w nawiązaniu kontaktu z człowiekiem zamieszkującym Stany Zjednoczone. Czekanie na kolejne zdania wyświetlane na małym monitorze bywało nudne i chyba z tego powodu mały jeszcze Kant pomiędzy kolejnymi wiadomościami ściągał gry i filmy…

Kradzież, która nakręca rynek…  

Postanowiłem oświecić jegomość stojącą za twierdzeniem, iż cały przemysł traci ogromne pieniądze przez internetową kradzież i z tego powodu trzeba wprowadzać kolejne zabezpieczenia i obostrzenia prawa, by zahamować nielegalną dystrybucje. W rzeczywistości twórcy kierują swoje nieczyste działa przeciwko przyszłym klientom. – Nikt nie przeprowadził dokładnych badań, więc mogę tylko gdybać lub posłużyć się przykładem nieistniejącej postaci jaką jest Kant.  Z jakiś nieznanych powodów twórcy gier i producenci filmowi/muzyczni nie chcą przyznać, kto tak naprawdę kradnie ich dzieła i dlaczego wybierają najłatwiejszą drogę do wyegzekwowania haraczu…

Załóżmy, że Kant jest Bossem grupy przestępczej. Prowadząc dziuplę (Stronę z nielegalną treścią) do której przyjaciele znoszą kradzioną kawę (Pliki z filmami, grami i muzyką). Najzwyczajniej w świecie to Kant i jego znajomi zostaliby uznani za winnych nagannych występków. Tak dziś przedstawicielom przemysłu rozrywkowego nie wystarczy już pogoń za Kantem. W jakiś cudowny sposób przekonali miłościwie nam panujących władców, by osoby zwabione zapachem dobrej kawy ( Użytkownicy ) byli traktowani jak złodzieje, a nawet gorzej… Pomijając fakt, iż osoby te weszły do budynku w celu skosztowania małej czarnej, a nie jej kradzieży. I chyba z tego powodu użytkownicy nie powinni być karani za kradzież, której tak naprawdę nie dokonali, nawet w przypadku, gdy z zaparzoną kawą wyjdą na ulicę i poczęstują nią przechodniów.

Dzieci piracą…

Kant, jak większość dzieciaków z podwórka,  pobierał znikome ilości danych rozgrzewając światłowody dostawcy internetu do granic możliwości, przez co dostawca ten stale odcinał dostęp do sieci stwierdzając, iż zbytnio przeciążam serwery dostarczające internet do Lubelskich osiedli.  Pomimo zarejestrowania stałego łącza na rodzicielkę to Kant by jego głównym użytkownikiem, a co lepsze  nadal był dzieciakiem, który jeszcze niedawno zapisał internet na małej dyskietce i raczej nie był świadomy czym są prawa autorskie.

Być może lepszym i skuteczniejszym rozwiązaniem od karania Kanta i jemu podobnych byłaby jego edukacja. I tak, zamiast sponsorować prawników specjalizujących się w Copyright trollingu należałoby zainwestować choć część tej kwoty w specjalistów od kampanii społecznych, którzy zapewne skuteczniej nauczą rodziców jak i same dzieci dlaczego powinny korzystać z legalnych źródeł.

Drugą, równie ważną kwestią o jakiej zapominają producenci wszelakiego dobra, jest moment, w którym złe dzieci na co dzień korzystające z niepewnych źródeł zarobią własne pieniądze. Kiedyś znienawidzony i ścigany przez wytwórnie Kant, wyrośnie na odpowiedzialnego człowieka, który ku zaskoczeniu wszystkich będzie korzystać z legalnego źródła rozrywki -Tak jak większość osób korzystająca z nielegalnych stron wyszła już z piaskownicy, tak producenci najwyraźniej dalej machają plastikową łopatką…

Dostępność, zabezpieczenia, dodatki i pieniądze!

Niestety głównym powodem powstawania jak grzyby po deszczu serwisów udostępniających linki do nielegalnych treści są osoby poszkodowane, czyli sami twórcy… Właściciele największych serwisów publikujących nielegalne treści wykonali mały krok, który cała branża powinna poczynić jeszcze przed powstaniem pierwszej strony internetowej…

Filmy:

Nie wiedzieć dlaczego wszystkie superprodukcje premierę swą mają tylko i wyłącznie w kinach. A premiera ta  coraz częściej wywołuje odruch wymiotny u Kanta – Sale kinową, w której odbywają się seanse i obecne miejsce zamieszkania dzieli droga asfaltowa utwardzona o długości  trzydzieści sześć kilometrów. Z tego powodu większość filmów oglądam z ukochaną w usłudze VOD.  Jestem gotów zapłacić dodatkowe pieniądze za możliwość obejrzenia filmu w dniu kinowej premiery i to z najlepszego miejsca we wszechświecie- naszej starej wysłużonej kanapy. W jakiś sposób tylko piraci zechcieli wypełnić tę lukę, zarabiając przy tym ogromne pieniądze… A przecież można skopiować model biznesowy oferowany przez polski serwis z książkami w wersji elektronicznej – legimi.com  gdzie w ramach comiesięcznego abonamentu otrzymuję dostęp do tysięcy e-booków, które czytam legalnie. W przypadku premier niedostępnych w ofercie otrzymuję możliwość zakupienia książki poza abonamentem…

Muzyka:

Oni to dopiero pokazali jak nie należy traktować własnych klientów… Zapewne większość z czytelników słyszała o batalii pewnego fryzjera co to strzygł głowy jak na fryzjera przystało, a żeby przypadkiem ze znudzenia nie ogolił jakiejś kobiecej celebrytki na jeżyka puszczał sobie muzykę. I w tym momencie zapaliło się światełko w głowie prezesa organizacji zrzeszającej twórców jakoby to muzyka była główna przyczyną odwiedzin u fryzjera, a nie bujna fryzura na głowie. Płać Pan, żebyś strzyżeniem mógł raczyć swych klientów, bo uważam, że koncert organizujesz. Zresztą nieliczni twórcy muzyczni postanowili przyłączyć się do zabawy głośno manifestując swoje zadowolenie z bycia zrzeszonym wykonawcą, no bo przecież płacą więcej niż youtube. I taki jeden z brodą w kapeluszu publicznie wylewa jad, jaki to zły z Kanta człowiek, bo płacić za jego twórczość nie chce. Problem jednak polega na tym, że słuchać jego twórczości to już nie chce nikt, lecz płacić wszyscy musimy… Jeżeli komukolwiek zależy na sprzedaży to chyba samym użytkownikom, którzy kupują wasze płyty, by posłuchać jednego utworu -bo cała reszta to jedno wielkie nieporozumienie, które powinno wylądować w koszu na śmieci.

Gry:

Zostawmy branże filmową i muzyczną i teraz przejdźmy do niezwykle ciekawego rynku gier, któremu to powinno oberwać się najbardziej za robienie z klientów skończonych debili. Ostatnimi czasy branża ta przyjęła iście diabelski plan biznesowy, o którym to Kant jako użytkownik dowiaduje się dopiero po zakupie. W skrócie wygląda to tak: Kant zachwycony filmem promocyjnym dostępnym w internecie postanawia w dniu premiery dokonać płatności kartą za produkt. Włączając grę dowiaduje się, że wygląda ona zupełnie inaczej niż na filmie promocyjnym i co lepsze, posiada tysiące błędów uniemożliwiających normalną rozgrywkę.  I w tym momencie mógłbym zakończyć jednak producenci gier potrafią na własnej oficjalnej stronie oświadczyć iż rozgrywka zbliżona do tej z filmu, możliwa jest po wykupieniu tysiąca dodatków i poprawek, które będę mógł pobrać za pomocą internetu! W dodatku zamiast grać zaraz po zakupie zostaję zmuszony do podania wrażliwych danych w kilku miejscach, a wszystko w celu zabezpieczenia przed piratami.  I choć wiem dlaczego powinienem wybierać legalne źródła, to coraz częściej zastanawiam się dlaczego po prostu nie mogę włączyć pełnej wersji gry ze wszystkimi poprawkami tak jak jest w przypadku piratów. Nie mogę patrzeć jak oszukujecie własnych klientów! Kim jesteście? Czyżby bandą oszustów kryjącą się za ślepą, lecz bogatą temidą, którą  to opłaciliście dzięki wytoczeniu na linię frontu całego arsenału prawniczego? Okradacie nas, graczy! Zamiast patrzeć na nasze ręce wróćcie po rozum do głowy udostępniając wszystkie dodatki i poprawki umożliwiające normalną rozgrywkę  zupełnie za darmo…

Będziesz ścigał, bo jest to legalne!

Jako, że większość blogerów nie może sobie pozwolić na zakup chociażby jednej parówki, co by w blogerskich brzuchach choć na chwilę zawitało jedzenie, nie wspomnę już o zakupie oryginalnych pudełek  po filmach. Tak oto Kant postanowił wesprzeć was w tych trudnych chwilach… Polskie prawo zezwala na ściąganie filmu czy utworu muzycznego, o ile został on już oficjalnie wydany. Nie chodzi przy tym o premierę polską, ale światową, więc amerykański serial można legalnie ściągnąć od razu po jego pierwszej emisji. I tutaj pojawia się haczyk, możemy ściągać lecz nie udostępniać -wszelkiego rodzaju sieci p2p odpadają. Bez obawy o nalot internetowych Zorro możesz korzystać z wszelkiego rodzaju stron internetowych oferujących dostęp do najnowszych filmów… Pamiętaj, że ten tekst nie zachęca do podejmowania jakichkolwiek działań, tym bardziej nie zachęca do rozpowszechniania dzieł chronionych -przed zrobieniem czegokolwiek sprawdź czy robisz to zgodnie z Polskim Prawem. Wszystko co zostało tu napisane mogło zostać zmyślone na potrzeby tego artykułu 😉

Tajemnicza lista

Od miłości dzieli nas tylko jeden mały krok.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl