Nadszedł ten pierwszy poranek, kiedy wszystko było już gotowe, wystarczyło tylko dotrzeć na miejsce i szybciutko załatwić co trzeba. Żadnej kluchy w gardle, rozdygotanych i spoconych dłoni, noł strrrreeeesssss…. Jeszcze tylko kilka kilometrów do pokonania i…

…i w momencie, gdy kapieć lewy znajdował się na lewej stopie, a prawy na prawej, gdy pani trzymała malutką rączkę w swojej , a obie owych dłoni posiadaczki zmierzały w stronę drzwi właściwej sali, ja stałam i patrzyłam  na nie wielkimi oczyma. Wiecie, lekko pulsujące, delikatnie rozszerzone źrenice, tętno nabierające rozpędu i wszystkie inne objawy wzrastającego poziomu adrenaliny… W trybie turbo mój mózg kalkulował, którędy biegnąc zniknę szybciej, jeśli Młodsza nagle się odwróci i zacznie ryczeć… „Tylko nie becz, tylko nie becz, idź, idź, nie becz…” Dziecię przekaz telepatyczny od matki odczytało prawidłowo, zniknęło w przepastnej gardzieli drzwi sali przedszkolnej nie wydając z siebie odrobiny nawet dźwięku protestu. A mój egoizm osiągnął orgazm!!

Od minionego przed chwilą poniedziałku cztery do pięciu godzin dziennie jest tylko moje. MOJE!  Bo nawet karmić ich nie muszę. W szkole zjedzą, w przedszkolu. Ktoś inny posprząta pomidorową z podłogi, ktoś inny zeskrobie ziemniaki z czoła. Ja mam WOLNE! Ja wrócę do domu i kurze zetrę przy akompaniamencie innym niż piosenki Maszy albo płacz histeryczny-bo-ja-chcę-Maszkę-a-ty-mama-nie-włączyłaś-o!…

O mamo kochana, ileż to ja książek naczytam! Ile tekstów napiszę! Ile maseczek ponakładam i nazmywam!

Sama jestem. Kot i tak śpi. I narazie zachłystuję się wolnością i samotnością. Tak się zachłysnęłam, wczoraj na ten przykład, że wyciągnąwszy się na kanapie w celu poczytania, przeczytałam kilka zdań a potem nagle cztery cyfry pokazujące, że za 15 minut, to ja w kolejce w szatni przedszkolnej z obuwiem Młodszej w rękach już stać muszę, by w porę wyłowić moją rybkę wraz z innymi rybkami, misiami, słoneczkami wypływającą wielką falą z przepastnej gardzieli drzwi sali.

Tak więc, moi drodzy, cisza w domu jeszcze nikomu nie zrobiła dobrze, bo ja, wczoraj, na tej kanapie takiej wygodniej…

Zasnęłam.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl