Zadziwiające jest jak łatwo przechodzimy do porządku dnia codziennego po wyrafinowanej kradzieży dotykającej najbardziej potrzebujące osoby, a wszystkie nasze przewinienia tłumaczymy zdolnościami interpersonalnymi… 

killer-820017_1280

Pamiętam, że już w przedszkolu udoskonalałem swoje umiejętności negocjacyjne i przed każdym większym przedstawieniem ćwiczyłem  na Rudym (pluszowy miś).  Przyznam się, że gdyby nie przedszkole to dzisiaj zapewne czytałbyś o Kancie w każdej gazecie. „Najlepiej opłacana i utalentowana gwiazda w  showbiznesie” – to tylko jeden z  miliona nagłówków, jakie mógłbyś o mnie przeczytać. Sprzedałbym prywatne życie, zarówno własne jak i rodziny… W najgorszym wypadku zostałbym pierwszym na świecie polskim terrorystą, który wielokrotnie przeżyłby udany atak samobójczy… Byłbym w tym tak dobry, że każda przyszła ofiara sama zgłaszałyby się na ochotnika poprzez listę mailingową. Jest jeszcze inna droga. Prawdopodobnie zostałbym złodziejem, jednak na wasze szczęście chodziłem do przedszkola, które w jakiś sposób ukształtowało osobowość Kanta.

Złodziej to też człowiek…

Mógłbym w kolejnych zdaniach przedstawić piękną historię o ojcu, który został zmuszony przez życie do kradzieży konserwy turystycznej, w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb dziecka. Spokojnie, nie zrobię tego, bo chcę żebyś każdą cząstką swojego ciała znienawidził wielkiego dresa z wytatuowaną swastyką na czole, największy złoczyńca w mieście, który za cel obrał Kanta. Słyszałem, że chcesz oddać mi swój portfel za złotówkę lamusie- powiedział dres, po czym zamachną się bejsbolem w celu sfinalizowania transakcji… Jeżeli jesteś już nastawiony negatywnie do każdego oprawcy ulubionego blogera na pewno  chciałbyś wymierzyć sprawiedliwość.

Złodziej to najlepszy przyjaciel…

Używający bejsbola jako argumentu przemawiającego na jego korzyść, dzięki czemu wynegocjował korzystne warunki sprzedaży portfela wypełnionego pieniędzmi. No dobra, co dalej? Mamy kryzysową sytuację, w domu czeka ukochana, młody Kant i wielki pies o uroczym imieniu Bydlak -ten ostatni domownik jest gotów pożreć Kanta zamiast karmy.

Żeby uniknąć rozgłosu postanowiłem sprzedać najnowszą konsolę do gier wraz z laptopem, na którym piszę tego bloga. Przestraszony i pełen obaw wyruszam do pobliskiego komisu. Mam świadomość, że nikt normalny nie sprzedaje konsoli, no może z wyjątkiem pracowników sklepów i faceta w komisie. Więc opowiadam o głodującym dziecku wyjadającym resztki z psiej miski, psie czekającym z utęsknieniem na mój powrót i ukochanej grożącej pozwem rozwodowym. Teraz będziecie świadkami kolejnej kradzieży, bo facet  wykorzysta kryzysową sytuację zaniżając cenę produktu. Wiedział, że będę zmuszony przystać na niekorzystne warunki. Zostałem okradziony. Dokładnie tak, jak przez dresa,  który wykorzystał przewagę siłową, by kupić portfel za złotówkę…

Wszystko może wydawać się śmieszne, jednak wielokrotnie w swoim życiu spotykałem osoby, które sprzedawały telewizory, konsole i samochody za naprawdę śmieszne pieniądze. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że kupcami wykorzystującymi ich trudną sytuację byli zazwyczaj bliscy, którzy po wszystkim z uśmiechem na twarzy szydzili z ich głupoty. Skoro już przy głupocie jesteśmy… Jeszcze częściej spotykałem osoby, które wręcz szczyciły się zakupem za bezcen drogocennej rzeczy. Za każdym razem zastanawiam się czym rożni się człowiek wykorzystujący intelekt, wiedzę i zdolności negocjacyjne do osiągnięcia korzyści materialnych kosztem drugiej osoby, od złodzieja wykorzystującego do tych samych celów kij do gry w bejsbola. Według Kanta, jedyne co odróżnia pierwszy przypadek od pozostałych to strach… Bo tylko facet z bejsbolem wywołuje strach w momencie kradzieży. Jednak czy jest to wystarczający powód, by godzić się na kradzież w białych rękawiczkach?

No to teraz kolej na przedszkole…

W tej instytucji kształtowane jest młode pokolenie. Tylko w przedszkolu jesteśmy jednocześnie na tyle dojrzali i niedojrzali, by dać się ukształtować. To nauczyciele wychowania przedszkolnego, dawniej przedszkolanki, zaszczepiają w nas przeróżne wartości. Bardzo często pojedyncze ziarna zasiane w najmłodszym okresie kiełkują dopiero w dorosłym życiu, bo muszą przedostać się przez całą masę sztucznego nawozu dokładanego przez kolejne lata. Zabawne jest jak późno zdałem sobie sprawę z roli jaką odegrało przedszkole w Kantowym życiu.

Przejdźmy jednak do konkretów, pamiętam jak w przedszkolu  mieliśmy przygotować, krótkie scenki w parach… Trafiłem na Tomka. Był pomysł na nasze przebrania, lecz do wszystkiego potrzebowaliśmy  bibuły i kleju. Umówiliśmy się, że Kant zapłaci za wszystko a Tomek wszystko zrobi tak jak należy, w innym przypadku odda pieniądze. Widać już w dzieciństwie miałem zapędy do wykorzystywania innych.

Pech chciał, że stroje wykonane przez Tomka okazały się kompletną klapą. Oczywiście pecha miał Tomek, bo przez kilka kolejnych dni zastraszałem kolegę. Oddawaj pieniądze, zmarnowałeś moje pieniądze- krzyczałem, na szczęście wszystko usłyszała nauczycielka. Na początku przedszkolanka z niedowierzaniem słuchała mojego tłumaczenia, następnie przez kilka następnych godzin próbowała wytłumaczyć kantowi z jakich powodów moja umowa  była krzywdząca dla jednej strony, bo tylko Tomek ponosił jakiekolwiek ryzyko. To ona wytłumaczyła Kantowi, że decydując się na sfinansowanie projektu powinienem przyjąć ryzyko związane z niepowodzeniem, w innym przypadku wykorzystałbym kolegę. Tomkowi też się oberwało, za to że zgodził się na taką umowę 🙂

Tak się teraz zastanawiam, czy bankierzy chodzili do przedszkoli i dlaczego moja nauczycielka wyjechała za granicę 🙂 Bo znalazłem kraj, w którym banki udzielając kredytu na otworzenie firmy ponoszą takie samo ryzyko jak właściciel i w razie niepowodzenia nikt nie będzie Tomkiem…

Wszyscy jesteśmy na Facebooku

Zabierz ze sobą pozytywne nastawienie

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl