Nie macie pojęcia jak mój facet na mnie działa. Odkąd wstałam, jak tylko udało mi się wyplątać z kołdry i wyjść z wyra, marzę o tym by już wrócił do domu. Fantazjuję sobie, tylko troszkę, tak od rana. Jak staje w drzwiach, a ja witam go z tajemniczym uśmiechem. Jak po moich plecach biegnie dreszcz ekscytacji tym, co za moment może nastąpić. Jak całuje mnie gorąco a ja wplątuję palce w jego potargane lekko włosy. I jak dłoń zaciskam w pięść, jak czuję między palcami ślizgające się kosmyki, odsuwam się, patrzę mu prosto w oczy i walę jego twarzą prosto w lustro w przedpokoju. I kiedy tak obserwuję strużkę krwi cieknącą z jego roztrzaskanego właśnie nosa, mówię cicho: „Ile razy mam Ci mówić, żebyś rano wynosił śmieci?”

A mówiłam wczoraj chyba ze trzy razy… Ale nie zrobię mu krzywdy. Nie z miłości, chociaż jeśli się kogoś kocha to mu się krzywdy nie robi. Nie… Po prostu wiem, że to mi przypadłaby w udziale przyjemność wycierania zakrwawionej podłogi i polerowanie śladów w miejcu kontaktu lustra z mężową twarzą. I w dodatku jeszcze, biedny mąż, ktoś by musiał mu nosek opatrzyć, prawda? A że pierwszy kurs pomocy, jaki Młoda miała w przedszkolu postanowiła przechorować, to nagroda główna dostała by się … No zgadnijcie komu 🙂

Są takie momenty, kiedy moja teoria prostych poleceń sypie się od podstaw. Wtedy naprawdę mam ochotę chwycić coś ciężkiego, baaaaaardzo ciężkiego. I rzucić. I ponosi mnie wyobraźnia, bo w marzeniach w niego trafiam. A talerz (nie wiem czemu zwykle wyobrażam sobie, że rzucam talerzem) uderza w jego ramię rozbijając się na miliardy drobnych kawałeczków, a z ust trafionego, jak w komiksie, ulatują dymki z: „ała”, „nie” „nie rzucaj, będę grzeczny” … Nie zrobię mu krzywdy. Bo zaraz po tym, jak w myślach wypycham go przez okno, widzę jak marne odszkodowanie dostałabym po jego śmierci. Więc mi się po prostu nie  opłaca.

No dobra, żarty żartami, ale jak wytrzymać z kimś, kto w ciągu doby potrafi wywołać we mnie aż tak skrajne emocje? Kiedy pół dnia mam ochotę go zamordować, a przynajmniej trwale uszkodzić, to on sobie wraca do domu, jak gdyby nigdy nic, z tym swoim uśmiechem na twarzy. A ja wtedy mam ochotę się na niego rzucić. I wcale nie po to, żeby zadać mu ból. Bynajmniej 🙂

Mam tak odkąd go poznałam, odkąd zaczęliśmy być razem i wspólnie zamieszkaliśmy, co w sumie można jednakowo datować, bo łącznie zajęło nam to jakiś… tydzień. Od samego początku siedzi w nim taki mały szkodnik, który mu czasem załącza autopilota. I ja, taka najmądrzejsza przecież, potrzebowałam tego wpisu, żeby sobie uświadomić pewną rzecz… Żaden tam autopilot czy tryb uśpienia pozwalający jedynie na spełnianie najważniejszych funkcji życiowych. On się w marzeniach pogrąża! On w myślach drepcze w mym kondukcie żałobnym, za gigantycznym wieńcem skrywając uśmiech! I szczerzy te swoje ząbki, takie równiutkie, na samo wspomnienie dźwięku jaki wydała moja czaszka, pękając pod naporem kół jego samochodu po tym, jak na marketowym parkingu, podczas pakowania zakupów, mimochodem rzuciłam, że następną parę skarpetek zostawionych pod kanapą w salonie dnia poprzedniego, następnego wrzucę mu do zupy.

KURTYNA

Jesteśmy razem dekadę. Za miesiąc kolejna nasza rocznica ślubu (tak, piszę to specjalnie, żeby nie zapomniał 🙂 ) Miewam dni, kiedy PMS to pikuś. Miewam dni, kiedy mój kochany mąż zostawia mi połowę swojej kawy (szkoda, że to ta połowa rozlana na kuchennym blacie). Ale nie bój się marzyć, bo ten tutaj (<—— kliknij koniecznie) wczoraj sprzedał swoich, obwieszczając światu męską wersję snów na jawie 🙂 Ale wiecie co? Dzięki temu mam pewność, że kobiety i mężczyźni są sobie bardziej równi niż jedni i drudzy by tego chcieli, a to z kolei rokuje coraz większe szanse na porozumienie tych dotąd „nieporozumianych”.  I choćbyś patrzyła na niego z rządzą mordu w oczach a siekierą w ręce niemal codziennie, nawet przez cały czas…. To wystarczy, że choć przez chwilę jeszcze on będzie potrafił spojrzeć na ciebie z miłością, ale tak, że zmiękną ci kolana, a ty będziesz chciała odwdzięczyć się tym samym, oboje możecie być pewni, ze pogrzebu na razie nie będzie 🙂

 

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl