Zaznacz stronę

Od najmłodszych lat wpajano mi zasady według którym powinienem postępować i żyć. Jedną z nich było proste stwierdzenie „w grupie siła”.  Jako dzieciątko rozumiałem jego wartość w troszeczkę odmienny sposób, głównie wykorzystywaliśmy naszą zorganizowaną grupę przestępczą do bicia pojedynczych osób.  Każdy dzieciak na osiedlu wiedział, że jesteśmy najsilniejsza jednostką szturmową w okolicy.  Dopiero z czasem zrozumieliśmy jaką siłą dysponujemy i jak marnujemy jej potencjał.

Wszystko zaczęło się od placu zabaw,  piaskownica i kilka metalowych drabinek zniknęło  pod osłoną nocy.  Przepytywaliśmy każdą napotkaną grupę dzieciaków, czy to przypadkiem nie odwet za ostatnie pobicia.  Po kilku godzinach, stwierdziliśmy że nasz kochany plac zabrała ruska mafia w zemście za kradzież rosyjskich cukierków z pobliskiej mety.

Następnego dnia całkowicie przypadkiem przechodziłem obok zgrupowania emerytek gorliwie dyskutujących na temat hałasu jaki powodował plac zabaw.  Postanowiłem włączyć się do dyskusji z której dowiedziałem się ze plac został zabrany przez administracje, w celu wymiany na nowsze bezpieczniejsze drewniane urządzenia, na dodatek te stare babcie dość głośno demonstrowały swoją niechęć do placu zabaw pod blokiem i prawie zablokowały jego odbudowanie.

Próbowałem bronić naszego miejsca ćwiczeń i beztroskich zabaw z którego korzystały wszystkie dzieci podczas naszej nie obecności.    Jednak te trzy stare dewotki wraz z administracją przekonało mnie abym nie uczestniczył w dyskusji słowami „spierdalaj szczylu”

Tak to zemną nie będziecie pogrywać,  jako „Kant” dowodziłem najmocniejszą ekipą na osiedlu, bardzo szybko postanowiłem zwołać chłopaków i zrobić porządek demonstrując swoją siłę.   Piętnastu dziesięciolatków ruszyło w stronę obradujących,  na samym początku ktoś zaczął skandować, „To nasz Plac, nie oddamy go”.   przez pierwsze pięć minut trwały przepychanki słowne mające stwierdzić czy tak młode osoby mogą brać udział w dyskusji.   Po kilku kurwach rzuconych w  stronę starszej części sporu i rosnącej agresji ze strony dzieci,  administracja postanowiła nie brać naszego głosu pod uwagę, zebranie ze starymi dziadkami w sprawie placu zabaw z którego nie korzystają  zaczęło się bez głównych zainteresowanych.

Dobrze że moja Mama usłyszała jak klnę pod oknami,  bardzo szybko wyleciała na podwórko ze szmatą przetłumaczyć „Kantowi” jak nie powinien się odzywać.  Jednak ujrzała kilku przedstawicieli spółdzielni i postanowiła zabrać mnie do domu.  W drodze tak bardzo się szarpałem, tak bardzo krzyczałem, „Mamo tu chodzi o nasz plac zabaw!!! Mamo proszę!!!  już nie będę tylko zrób coś!  „

Chyba dostrzegła że tu nie chodzi o kolejną głupotę wymyśloną prze jej dziecko.  Wzięła mnie na bok i zaczęła rozmawiać, wtedy pierwszy raz poczułem się słuchany.   Wytłumaczyłem mamie że ci ludzie zabrali nam plac zabaw z którego korzystaliśmy, i teraz nie chcą nam go oddać.

W bardzo szybki sposób padła komenda „Dzieciaki idźcie po rodziców”  w mgnieniu oka wszyscy przyprowadzali swoich prawnych opiekunów.    Każdy rodzic staną murem za swoją pociechą włączając się do dyskusji.  Trzy stare dewotki zaczęły wyzywać wszystkich od wariatów. Ostatecznie administracja przeprosiła za wycięcie placu zabaw i obiecała nowy w tym samym miejscu.

Kilka tygodniu później wybuchła kolejna awantura z placem w roli głównej, zazdrośni rodzice z bloków sąsiadujących nie kryli swojego oburzenia faktem postawienia nowego centrum rekreacji.  Nie wiedzieć dlaczego obwiniali naszych rodziców, przerzucając się zawistnym argumentem, dlaczego wy macie mieć nowy plac!

Dziś odwiedzając stare śmieci wiem że swoją grupową siłę wykorzystaliśmy w słuszny sposób.     Uśmiechnięte buzie kolejnego pokolenia „Kantowiczów” bawiących się na naszym placu zabaw, są największą nagrodą.

Dziś potrafię się cieszyć z sukcesów innych, nie rzucam na lewo i prawo sformułowaniami typu: wszyscy kradną, dorobili się bo okradli innych, złodzieje, dlaczego ty masz mieć lepiej!

Dziś świadomie wspieram górników którzy jako jedni z ostatnich potrafią się zorganizować i bronić  swoich wysokich zarobków!!   a cały ten wpis jest odpowiedzią na tego demotywatora:

dobregornik

Obwiniasz górników za swoją sytuację?  Zacznij od siebie, bo być może to właśnie z powodu swojego lenistwa nie potrafisz jako Kierowca, sprzedawca zorganizować się i  zawalczyć o swoje dzieci, zamiast zabierać innym przywieje w myśl zasady dlaczego masz mieć lepiej.

Jeżeli ktoś stwierdza że to z jego pieniędzy górnicy mają lepiej,   jest w błędzie.   Bez górników i tak będziesz płacił podatki, zapewne jeszcze wyższe.    Tylko w tym przypadku podatki wracają do obywateli.

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl