Weź się, czyli kto bogatemu zabroni…

Gdyby uwierzyć statystykom, to twoje szanse na spotkanie idioty usiłującego zrobić selfie aparatem umieszczonym na zębach jest takie samo jak znalezienie drugiej połówki podczas oglądania meczu u szwagra…

No, ale żeby nie przynudzać pijackimi opowieściami postanowiłem stworzyć wpis o niczym ważnym, no bo kogo może obchodzić bloger co to stracił czas na pisanie czterech tekstów w tygodniu… Zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie. Choćby Bydlak co to mógł pogryźć wszystkie rękopisy,  lecz byłoby to kłamstwem, a jak już mam nadzieję wiecie, brzydzę się oszustami. Postanowiłem napisać prawdę. Otóż ukochani, w nasze skromne progi wdarł się głód, na którego nawet Danio nie pomoże.

Strach…

Co ściska twoje genitalia niczym imadło i wtedy sam zaczynasz się zastanawiać czy aby na pewno obrałeś odpowiedni kierunek przychodząc na ten świat…  Najgorsza w tym wszystkim jest kumulacja problemów rosnąca szybciej niż wygrana w totolotka, w dodatku Hubert Urbański zapodział gdzieś milion przeznaczony dla ciebie, przez co pozostajesz uwięziony niczym Robinson Crusoe na bezludnej wyspie otoczonej przez wygłodniałe piranie podgryzające twój tyłek. Kiedy pogrążasz się w totalnym chaosie zaczynasz obwiniać wszystkich wokół za swoje problemy zapominając o jedynej osobie odpowiedzialnej za ten stan, o sobie…

Miłość i pieniądze…

Jeżeli dla kogoś mniej ambitnego czytającego ten tekst, litery które za chwile połączą się w zdanie będą zbyt płytkie jak na standardy Kanta, przez co zostanie zmuszony do rychłego zaprzestania dalszej konsumpcji bloga, obrażając się jednocześnie na autora to niechaj się tak stanie.

Miłością rodziny nie wykarmisz…

Mógłbym codziennie szeptać kilkadziesiąt ciepłych słówek do ucha ukochanej a i tak bez pieniędzy nasz związek oparty na miłości przestałby istnieć. Niech pierwszy rzuci kamieniem w monitor ten co nie borykał się z problemami finansowymi w stałym związku. Większość zakochanych zapewne zauważyło, że z brakiem gotówki wiąże się wzmożona ilość kłótni. O dziwo większość  awantur dotyczy zaspokojenia potrzeb, tych własnych a nie jak większość uważa- rodziny. Każda osoba decydująca się na stały związek, powinna zmusić partnera do przeprowadzenia rozmowy dotyczącej finansów, bo to co Kantowi wydaje się najlepszym rozwiązaniem, ukochana może potraktować jako największą głupotę. Chociażby kwestię spożytkowania premii- ot tak, jedno zechce zainwestować pieniądze a drugie stwierdzi, że lepszym rozwiązaniem będzie przechowanie w skarpecie jak to robiła babcia… Pal licho jeżeli problemy dotyczą wolnej gotówki, jazda bez trzymanki zaczyna się w momencie braku jakiejkolwiek perspektywy na najbliższe dni, wtedy też liczba  nieporozumień dotyczących spożytkowania ostatniego banknotu może doprowadzić do wybuchu wojny domowej… Mam nadzieję, że większość jest już po rozmowie z ukochaną, a jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś sprawdź jak bardzo różnią się wasze oczekiwania dotyczące wspólnych finansów.

Problemy…

Mógłbym nadal żyć w wyimaginowanym świecie młodości wypisując na ścianach lubelskich kamienic wzniosłe hasła, w które wierzą tylko ludzie młodzi przesiadujący na co dzień pod sklepami monopolowymi. Chciałoby się rzec niech żyje młodość i swoboda, jednak to ograniczenie naszej swobody popycha homosapiens do działania, a nic nie ogranicza naszej swobody skuteczniej niż brak gotówki…  Ci, którzy rzucili kamieniem zapewne dokończą ten tekst wykorzystując telefony komórkowe, którymi za chwilę cisną o ścianę…  Przyznaj się, że druga część bardziej pasuje do światopoglądu wygłaszanego przez większość ludzi, dorzucę jeszcze okrutnych banksterów udzielających kredytów we frankach, wrednego szefa i jesteś prawie pewien, że to oni odpowiadają za wszystkie nieszczęścia jakie spotkały uprzejmego Kanta.

Otóż nie, to każdy z nas odpowiada za to kim jest i jaką ilością gotówki dysponuje, bycie bogatszym nie jest czymś złym. Przez posiadanie większej ilości gotówki nie staniesz się bardziej chciwy niż jesteś, nie będziesz lepszy ani gorszy, nadal jesteś tym samym człowiekiem jaki został ulepiony przez pierwsze sześć lat swojego życia. Jednego możesz być pewien, zmieni się stosunek znajomych do Ciebie…. Większość z nich spędziła dzieciństwo w czasach przemian społecznych, w których każdą osobę posiadającą pieniądze uważano za złodzieja oraz sprzedawczyka polskich dóbr. Dorastaliśmy w domach gdzie nazywano osoby bogate chciwymi i pazernymi. Przez pierwsze sześć lat życia zakorzeniono w narodzie niechęć do pieniędzy i to właśnie z tego powodu w ich oczach stajesz się chciwy i choćbyś tysiąc razy pomógł, to i tak wszyscy zapamiętają   sytuację, w której odmówisz, bo akurat w tym momencie sam masz kryzys…  Jeżeli nadal sądzisz, że ludzie bogaci to skąpe istoty proponuję przejrzenie akcji charytatywnych. Żeby było łatwiej wejdź na profil siepomaga, bo jak mniemam tylko ludzie pazerni wpłacają po 8000 zł, 40,000 zł i 80,000 zł na akcje charytatywne. – No dalej wymaż to z pamięci, nie krępuj się. Przecież to nie pasuje do otaczającego wszystkich światopoglądu…

Miłość i pieniądze…

Żeby Kant i Ukochana mogli wieść spokojne życie muszą zadziałać dwa czynniki, które mogą i powinny tworzyć swego rodzaju symbiozę. Za żadne pieniądze nie kupisz miłości jak i bez pieniędzy żadna miłość nie przetrwa tym bardziej owoc tej miłości. To po prostu musi się ze sobą się zazębiać i współpracować niczym szwajcarski zegarek.  Dzięki tym dwóm czynnikom możemy urzeczywistniać marzenia, spełniać zachcianki i pomagać innym… O dziwo Młody Kant stale pyta swego stwórcy jak to jest z pieniędzmi, mam je kochać czy nienawidzić?  I wiecie co? Nie powiem mu. Niech sam dojdzie do tego, że z pieniędzmi jest jak z miłością, raz kochasz a drugim razem nienawidzisz, a jednak bez  nich nie możesz żyć.

A skoro już przy finansach jesteśmy, muszę wyznać, że cała forteca budowana ostatnimi czasy upadła przez jedno dotkliwe zablokowanie konta w banku i teraz trzeba wszystko małymi kroczkami odbudowywać… Teraz jestem tym skąpym i chytrym złodziejem co to sprzedał polskie dobra i został bez pieniędzy 🙂

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl