Zabraniasz dziecku bawić się telefonem?

Wielokrotnie wspominałem o  zaletach jakie drzemią w tym małym urządzeniu, którego to rodzice boją się wykorzystywać w edukacji i wspieraniu rozwoju swoich dzieci… Najchętniej zostałby zakopany 100 metrów od domu, jednak wtedy  rodzice doszukujący się jakiejś szatańskiej mocy płynącej z telefonu,  musieliby zamiast niego nosić saperkę, dzięki której mieliby dostęp do  zakazanego świata. 

Zacznijmy od największego problemu. Dokładnie w tym momencie wszyscy rodzice mogą swobodnie wykrzyczeć swoje niezadowolenie w komentarzach. O matko, co za brednie ten człowiek wypisuje. Jeszcze niech napisze, że największym zagrożeniem dla naszych dzieci jesteśmy my sami, rodzice!

Zakazy…

Pamiętam jak w młodości przesiadywaliśmy godzinami u  kolegi, który jako jedyny posiadał komputer. Byliśmy na tyle uciążliwi, że już po kilku dniach rodzice postanowili założyć hasło, po to żebyśmy mogli używać komputera tylko za ich zgodą. W ten oto sposób kilkanaście dzieciaków otrzymało embargo na gry komputerowe. Gdzie tam na gry? Na cały komputer… Wielu z was pochwali zachowanie wspomnianych rodziców, oni zapewne także byli dumni z metody wychowawczej polegającej na zakazie korzystania z komputera podczas ich nieobecności. (Pomijam już fakt, że nigdy nie sprawdzali co robimy na komputerze.)  Byliśmy zdesperowani do tego stopnia, że rozkręciliśmy obudowę komputera, by wyciągnąć małą baterię przypominającą tę montowaną w zegarkach. Jak się domyślacie wyciągnięcie jej na kilka minut powodowało przywrócenie ustawień fabrycznych sprzętu, dzięki czemu blokada rodzicielska w postaci hasła przestawała istnieć. To co robiliśmy na komputerze było naprawdę głupie i niech pozostanie tajemnicą…

Wyobraź sobie, że przez całe dzieciństwo zabraniasz dziecku przechodzić przez ulicę, a kiedy w końcu pod twoją nieobecność postanowi złamać zakaz przebiegając przez jezdnię, możesz być pewien, że wcześniej czy później dojdzie do jakiejś kolizji. Kolizji,  za którą to Ty ponosisz pełną odpowiedzialność, bo zamiast nauczyć dziecko korzystania z przestrzeni miejskiej postawiłeś wielki znak stop… Przypomnij sobie, jak sam często lekceważysz ten znak jeżdżąc samochodem.  Analogicznie, Twoim obowiązkiem jest nauczyć pociechy bezpiecznego poruszania się po sieci, a bez  znajomości internetu nie będziesz mógł tego zrobić.

Rodzicu zacznij żyć…

Naprawdę nie rozumiem rodziców pytających na forach internetowych, czy ich dziecko powinno bawić się telefonem. Odpowiedź jest oczywista. Tak, powinno. Większość rodziców niestety czuje się zagubiona, przez co pozostawia kilkuletnie dzieci sam na sam z telefonem -to tak jakby zostawić dwulatka bez opieki na wielkim placu zabaw… Jako ten głupszy przedstawiciel ojcowskiego  gatunku chcę wejść na plac i bawić się razem z dzieckiem i chociaż z zewnątrz wyglądamy jakbyśmy gapili się tylko w ekran telefonu to w środku przeżywamy cudowną przygodę.

Na naukę użytkowania i odpowiedzialnego korzystania z internetu nigdy nie jest za późno, czego przykładem jest Kant. Na początek naucz się obsługiwać telefon 🙂 Dopiero w ostatnim czasie odkryłem jak wiele możliwości daje „konto dla dzieci”- dzięki tej opcji mam większą kontrolę nad tym w jaki sposób młody będzie wykorzystywał telefon. ( Jeszcze jest za mały na własny telefon, jednak wolę być przygotowany ) Na początek proponuję zainstalować kilka gierek dla najmłodszych, które sprawdzają się o niebo lepiej niż większość zabawek co to z edukacją są raczej na bakier.

Jeszcze przed narodzinami dziecka, każdy rodzić powinien podnieść tyłek z kanapy i założyć konta na tych wszystkich „przepełnionych złem” mediach społecznościowych. Gwarantuję, że nawet nie zorientujesz się kiedy twoje dziecko umieści pierwszy status na Facebooku. Początki są najtrudniejsze, jeżeli twoje dziecko ma własny telefon poproś o pomoc, dowiedz się jakich aplikacji używa na telefonie i w jaki sposób działają, w co gra i kogo subskrybuje na youtube. Co do samego youtuba jest tam mnóstwo świetnych programów przyrodniczych, edukacyjnych, bajek itp. Youtube potraktuj jak telewizję satelitarną z milionami kanałów prezentującymi różnorodne treści, znajdziesz tam kanły zarówno dla przedszkolaków jak i starszej publiki.

Strach…

Większość programów emitowanych w śniadaniowych pasmach napędza całą machinę niechęci do internetu, wykorzystując niewiedzę do zastraszania rodziców. Według wspomnianego wcześniej medium to internet odpowiada za pedofilię, młodociane ciążę, agresję wśród młodzieży, otyłość i zamachy terrorystyczne. Największym problemem jednak jesteśmy my sami, rodzice. To my uparcie twierdzimy, że nie musimy uczyć się obsługi Facebooka, Twittera, Wykopu, Snapchata, tym bardziej nie powinniśmy być obeznani w świecie gier i youtuba. Podobno my już nic nie musimy, bo mamy władzę nakazującą totalne posłuszeństwo naszym dzieciom …

 

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl