Jak blogów nie pisać…

Prawdopodobnie nie jestem jedynym twórcą, dla którego komercjalizacja uwidoczniła prawdziwe oblicze blogosfery, przepełnione  debilizmem i wszechobecną płytkością przekazu. 

Jeszcze do niedawna dobry tekst był o niczym, bez zbędnego hałasu kreowaliśmy własny świat, oparty na ideach i szacunku do czytelnika, który w tym wszystkim był najważniejszy… Przeglądając dzisiejsze  dostrzegam jedną wspólna cechę: w większości traktujecie odbiorcę jak niepotrafiącą samodzielnie  myśleć istotę, która potrzebuje blogera do wykonywania najprostszych czynności, chociażby podtarcia sobie tyłka waszymi tekstami.

Kocham czytelników na Facebooku, całej reszty szczerze nienawidzę…

Od pierwszego tekstu staram się tworzyć z czytelnikami spójną całość, pieszcząc wasze wyrafinowane gusty chcę byście mogli uczestniczyć w tworzeniu tego miejsca i zamiast biernie obserwować aktywnie uczestniczyć. I chyba z tego powodu nienawidzę Was tak bardzo, bo poza Facebookiem jesteście liczbą w statystykach, którą tak bardzo chcę poznać… Większość blogerów ma parcie na wystąpienia w mediach-również czekam na ten moment, jednak z zupełnie innego powodu. Chciałbym, by ktoś z Was mógł podszyć się pod Kanta, ot takie małe marzenie, które przy waszej pomocy uda się zrealizować 🙂 Za każdym razem,  gdy odpisuję na maila zawsze wspominam o czytelnikach, niestety jeszcze nikt nie zgodził się na wczasy z kantem…

Wielu blogerów, zamiast otwierać się na czytelników, stale powiększa rozdzielającą ich przestrzeń, a przecież wszyscy ciągle powtarzają: najważniejsze jest zaangażowanie, a bez komunikacji pomiędzy czytelnikiem i blogerem możemy zapomnieć o jakimkolwiek zaangażowaniu i sukcesie. Komercjalizacja nie musi oznaczać separacji. Doskonałym przykładem na życie w symbiozie z czytelnikami jest Michał Szafrański, zabiegany, jednak dostępny dla czytelników, nawet w metrze.

Najgorszy sort blogerów

Tylko niewielka grupa blogerów postanawia opuścić swoje świątynie przepełnione dumnymi hasłami „Jestem Blogerem”, a każdemu myślącemu inaczej chciałbym przekazać małą lecz znaczącą poprawkę „jesteś tylko blogerem”, bez czytelników jesteś nikim… Blogosfera to idea do złudzenia przypominająca początki polskiego hip-hopu. Subkultura, która powinna łączyć, wyznaczać trendy i kreować otaczającą nas rzeczywistość. Niestety coraz częściej twórcy traktują czytelników jak coś naturalnego, coś co się należy za pisanie tekstów. Zapominają, że czytelnik to osoba mądra, pochłaniająca masowo książki, czasopisma oraz inne blogi. Większość wyczuje sztuczne intencje…

Skoro już przy sztucznych intencjach jesteśmy… Zapewne wiecie, że w tym miesiącu startuje plebiscyt na blog roku, w którym wezmę udział, bo mogę 🙂 Może wymyślimy jakiś genialny sposób, by przepchać kantowy blog do finału? W poprzedniej edycji zostałem brutalnie potraktowany o czym możecie przeczytać tutaj http://historia-kanta.pl/proba-onet-u-czyli-jak-zostalem-wykastrowany/

Pin It on Pinterest

Share This

FreshMail.pl