Kobiety, które przecież szanujemy

red-dress-1149534_1280

W szkole podstawowej bardzo często nadużywałem cierpliwości koleżanek. Tu zdarzyło mi się strzelić ze stanika, tam złapać za pupę, gdzie indziej dochodziło do dotknięcia dziewczęcej piersi. W większości przypadków dziewczyny jasno określały swój stosunek do zaczepek, jedne z uśmiechem spoglądały w moją stronę, drugie wręcz odwrotnie i jedyne co zapamiętałem to uderzenia z otwartej ręki.

Pamiętam jak komentowałem takie uderzenie „uspokój się to tylko taki klaps, przecież każdy tak robi… Na żartach się nie znasz„, nawet nauczyciele nie reagowali na widok Kanta klepiącego koleżankę po tyłku. Każdy traktował takie zachowania jako normalne, przecież kto się lubi ten się czubi… Tylko Natalia potrafiła wyczuć moje intencje, ona zawsze wiedziała kiedy szykuję się do niewinnego klapsa  za każdym razem mówiła „Kant nawet tego nie próbuj” a ja nie rozumiałem dlaczego mam tego nie robić, przecież to niewinna zabawa…

Anna. To ona nauczyła nas czym jest molestowanie…

Jedna z moich najlepszych przyjaciółek, ale już z późniejszych lat, była cichą i wzorową uczennicą, niedostępną dla innych zamkniętą w sobie i skrytą. Była tą dziewczyną, która nigdy nie reagowała na zaczepki, co jeszcze bardziej wzmagało nasze nachalne zachowania.

Pamiętam jak zostałem przesadzony do pierwszej ławki, musiałem zająć miejsce obok Anki, wtedy pierwszy raz zauważyłem jak panicznie bała się przebywać w mojej obecności, każdy nawet najmniejszy ruch ręki wywoływał coś w rodzaju paraliżu. Nagle przestawała notować, zamierała w bezruchu, tylko jej oczy podążały za mną…

Kilka tygodni później podczas zajęć wychowania fizycznego na salę gimnastyczną wbiegł rozwścieczony ojciec Anki. Krzyczał, że on tego tak nie zostawi, nikt nie będzie molestował jego córki, że nas pozabija. Każdy uważał, że  jest tak samo szurnięty jak jego córka. Rodzina wariatów… Po wszystkim nauczyciel wezwał nas na środek sali gimnastycznej i zadał pytanie,  od którego wszystko się zaczęło „O co chodzi, co zrobiliście tej dziewczynie?„. Opowiedzieliśmy wszystko z uśmiechem na twarzy, jak to zaczepiamy dziewczyny dla żartów, wtedy usłyszałem pierwszy raz jak nauczyciel klnie „Czy wy kurwa powariowaliście, 10 kółek wokół boiska i do pokoju nauczycielskiego!”  Tam już czekała Anka, każdy z nas miał osobno podejść przeprosić oraz obiecać, że już więcej nie będzie molestować koleżanki. Pamiętam jak się każdy zdziwił, gdy usłyszał słowo molestować, a jako jedyny powiedziałem jak to „molestować przecież nikt z nas tego nie robił”…

W szkole podstawowej nie rozumieliśmy problemu molestowania,  każdy z nas uważał, że molestowanie to gwałt.

Dopiero cotygodniowe indywidualne rozmowy z panią psycholog uświadomiły nam, czym tak naprawdę jest  molestowanie fizyczne i  psychiczne… Zrozumieliśmy, że nie możemy dotykać innych dziewczyn, nawet jeśli się uśmiechają, bo uśmiech niekoniecznie oznacza akceptację -często ludzie podświadomie w stresujących sytuacjach uśmiechają się- jak się okazało większość dziewczyn pomimo tego, że się uśmiechała czuła się niekomfortowo.

Ania powiedziała coś strasznego

Kilka lat po ukończeniu szkoły średniej, usłyszałem od Ani  „Kant, gdybyś chciał mnie zgwałcić nie broniła bym się, nawet nie wiedziałbyś, że mnie zgwałciłeś” – pamiętam jak wrzasnąłem na Ankę przestań nie jestem gwałcicielem! Dopiero po chwili zauważyłem jak Ania płacze. Potem opowiedziała o tym co się wydarzyło…

„Poszliśmy do jego domu, miałam mu pomóc w nauce… W pewnym momencie on położył swoją rękę na moim kolanie. Powiedziałam, że nie po to tu przyszliśmy, nie chcę się z tobą kochać, zabierz tą rękę!! On jednak nie przestał, dodał tylko, że mam przestać, bo  przecież obydwoje tego chcemy…. Kant, tak jak w szkole sparaliżowało mnie, nie mogłam nic zrobić, nie mogłam się bronić, on nawet nie wie, że mnie zgwałcił…”

Nie wytrzymałem, to że nie potrafisz się bronić, nikomu nie daje prawa, by cię gwałcił. Przecież powiedziałaś, że nie chcesz uprawiać seksu…

– Ile razy twoja dziewczyna mówi nie a i tak się kochacie – zapytała Ania

 – No prawie za każdym razem, lecz to co innego

– To, że jesteście parą nic nie zmienia…

 – Zmienia i to bardzo dużo, bo my z ukochaną  znamy się i wiemy kiedy to tylko przekomarzanie. On ciebie nie znał, nie mógł tego wiedzieć, on ciebie zgwałcił!! To że się fizycznie nie broniłaś nie oznacza, że nie zostałaś zgwałcona…

Naprawdę byłem przerażony tłumaczeniem Ani, bo to tak jakby powiedzieć, że nie zostałem dźgnięty nożem, bo ze strachu się nie broniłem…  Jak można nie zrozumieć prostego „nie chcę uprawiać z tobą seksu”? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Ania musiała wyjechać z kraju, bo to ona została tą łatwą do zdobycia dziewczyną.

Gwałt nie musi sprawiać bólu  fizycznego…

W związkach wielokrotnie kobiety sprowadzane są do roli służącej, nie mają prawa do wyrażania własnej opinii, nie mają prawa do odmowy współżycia… To prawo jest im odbierane, uprawiają seks na który nie mają ochoty, stłamszone, szantażowane i  zastraszane przez lata, gwałcone we własnych domach w poczuciu normalności, przecież spełniam swój obowiązek małżeński.

„Tak. Jestem tą, która doświadczyła przemocy seksualnej najczęściej spotykanej i najsłabiej omawianej, silnie stereotypizowanej. Byłam wielokrotnie zgwałcona. Nasuwa to skojarzenie z ciemną uliczką, obcym mężczyzną, który mnie dopadł, zamknął dłonią usta, gdzieś zaciągnął i pastwił się nade mną pół nocy. Gwałcił mnie mój partner, w naszym domu. Mówił, że mnie kocha, ja też tak mówiłam. Wierzyłam, że mężczyzna, partner, ma swoje prawa, a ja nie mam prawa odmawiać, a jeśli nawet odmówię, to on zawsze może to zlekceważyć.”  Fragment wywiadu z Eweliną Seklecką 

Kobiety których nie szanujemy…

Wychowujemy mężczyzn, którzy postrzegają kobiety jak zwykły towar leżący na półkach w hipermarketach. Taką pomarańcze, którą możemy pomacać i jak gdyby nic odłożyć z powrotem na miejsce nie zauważając nawet, jak ją poobijaliśmy, potem ta pomarańcza zaczyna gnić od środka, nigdy nie będzie miała już takiej wartości jak wcześniej…

Jako nastolatek bardzo często powtarzałem, „ona jest łatwa” i zbyt późno zrozumiałem, że większość tych nieszanujących się dziewczyn dorastało w patologicznym świecie, w którym banda dzieciaków za cichym przyzwoleniem dorosłych, codziennie małymi kroczkami doprowadziła do obniżenia ich samooceny, bo to my dając te „niewinne klapsy w tyłek” odpowiadamy za sprowadzenie kobiet do roli szmat… Nie potrafiliśmy uszanować  godności kobiet i nadal nie potrafimy…

Uczulamy dzieci jak rozpoznać niewłaściwe zachowania ze strony dorosłych tak jakby tylko oni molestowali. Zapominamy, że najczęściej molestują rówieśnicy, nie uczymy chłopców jakie zachowania są nieodpowiednie i z jakich powodów powinni szanować koleżanki, tak, żeby wreszcie mogły dorastać w poczuciu równości i własnej wartości…

26 komentarzy

  1. Joanna

    Brutalne, ale tak jest. Pamiętam jak w szkole podstawowej chłopcy łapali nas za piersi, żeby „sprawdzić której urosły przez wakacje/święta/ferie”. Nam się to nie podobało, a nauczyciele mieli olane, bo przecież co takie dzieci wiedzą o seksie i dojrzewaniu. I to nędzne strzelanie ze staników, głupie teksty „chodź na sianko…”. Poniżanie w czystej postaci. Tylko nikt z dorosłych nie reagował. Wszyscy słuchali i mieli z tego ubaw. Bo to przecież dzieci.

  2. do-przerwy3-1.pl

    Z jednej strony cieszy mnie, że świadomość tych problemów jest coraz wieksza, a z drugiej przeraża mnie bestialstwo. Kiedyś to było „niewinne” strzelanie ze stanika, teraz zabawy w Sloneczko i umieszczania filmików w sieci.. Coraz więcej młodych ludzi odbiera sobie życie.. Dwadzieścia lat temu pijany kolega mojej siostry próbował mnie zgwałciłć.. To była jej impreza urodzinowa z okazji 18stki, u nas w domu, a ja miałam 14 lat.. Wtedy nikt nie chciał zobaczyć dawanych sygnałów, że coś jest nie tak, więc obrałam swoją taktykę. Obracałam się tylko z męskim gronie na zasadzie: będziemy się przyjaznic to nikomu nic się nie stanie.. Pękłam tylko raz i tylko jednej osobie powiedziałam dlaczego jestem jaka jestem.. Jakiś czas później usłyszałam ze moj „oprawca” został pobity.. On do dziś nie wie dlaczego przechodzę na drugą stronę ulicy, gdy widzę go na mieście.. Był zbyt pijany, albo udaje… Czasami panuje taka moda u celebrytów że gdy o nich cicho to.nagle outcoming robią: Bylam bita, bylam molestowana.. Zwykły, szary człowiek trzyma to w sobie.. Jest zakompleksiony, niedowartosciowany.. Co może? Nauczyć swoich synów szacunku, dobrego traktowania innych i reagowania gdy widzi się takie zło..

  3. Ewa Hes

    Tekst jednak nie do kawy, odłożyłam filiżankę na bok. Tak, myślę, że to prawda z tym wychowywaniem chłopców, ale dziewczynek też. Wpaja im się czasem uległość od małego i rosną godzące się na wszystko małe owieczki, które są przekonane, że to naturalna całkowicie rzecz. Przytakują na wszystko nie tylko w sferze seksualnej, swojemu mężowi, swojemu szefowi, bywa, że nawet podwładnemu. To o czym rozmawiałam z Tobą tyczy związków, gdzie kobieta nie tyle godzi się na to, co samej już tak wygodniej. Tak została nauczona od małego. W takiej sytuacji wcale nie oznacza to, że mężczyzna, który z nią jest może to wykorzystywać. Kwestia szacunku. Ale także kwestia wcześniejszego wychowania.

  4. Teresa M. Ebis

    Mocny temat na zakończenie tygodnia.
    I nie łatwy.

    Kobieta, ta, która powinna być szanowana, ceniona, a nawet czczona, za to że daje nowe życie, nosi je pod sercem, rodzi w bólach, opiekuje się, naucza, karmi, w dzisiejszych czasach została zniżona do przedmiotowego traktowania. Maszynka do zaspokajania wszelkich zachcianek męskich.
    Nie tak przodkowie nauczali. U Słowian, jako u jednego z nielicznych ludów, kobieta była bardzo ceniona. Za wiele czynników – wiedzę, opiekę, ciepło, porady…
    Z resztą podobnie jak i mężczyzna. Potrafiono to jakoś rozdzielić a jednocześnie połączyć.

    Dziś nie dość że jesteśmy traktowane gorzej, bo teoretycznie słabsze to jeszcze zapomniano o naszej roli w życiu.
    Niewiele wciąż osób słucha na poważnie tego co kobiety mają do powiedzenia.
    A mężczyźni myślą, że jak kobieta to wszystko z nią wolno zrobić.

    Problem pojawia się, gdy kobieta jest uświadomiona swojej wartości i wprost pokazuje, że przedmiotem nie jest.
    Podnosi się krzyk męski, że feministka albo lesbijka.

    Cóż, powiedzmy sobie wprost, większość mężczyzn szuka właśnie słabszych kobiet, wychowanych w „tradycji”, że są gorsze i słabsze od mężczyzn, które nie będą się bronić ani przed codziennym molestowaniem przez swoich ukochanych partnerów, ani przed narzucaniem woli.
    Ale to słabi mężczyźni.

    Tylko dla silnego mężczyzny kobieta będzie równa.
    Tylko silna i świadoma kobieta będzie odpowiednią partnerką dla silnego mężczyzny.

  5. Bookworm

    Też mnie mocno poruszył artykuł, o którym wspominasz. Ale jeszcze bardziej Twoja informacja o cotygodniowych spotkaniach z psychologiem – „za moich czasów” absolutnie tego nie było. Ale oczywiśćie były „końskie zaloty” do dziewczyn, niestety tak. Jak późno człowiek rozumie (albo i nie), że pewne działania ranią i programują innych na całe lata. Ona jest tą „łatwą” a on maczo.
    W artykule jest też fragment o tym sąsiedzie, który mówi „dzień dobry” podczas gdy kobieta przechodzi obok ze spuszczoną głową. A czy my wiemy jak zareagować na przemoc za ścianą? 🙁

  6. Paweł Marczykowski

    Jak kobieta może nie chcieć sexu z partnerem? Znak że on coś źle robi, nie dość że okazuje się że gwałci to i z sztuką kochania coś jest nie halo. Kobieta ma wbrew pozorom większe libido niż mężczyzna, ale czasem potrzeba odpowiedniego faceta by to wyzwolić : )
    No ale z drugiej strony czy to aż tak źle gdy partnerka nie ma ochoty, ale oddaje się partnerowi bo rozumie jego potrzeby?

    • do-przerwy3-1.pl

      Tylko facetowi najczęściej do spełnienia wystarczy goła baba, że tak powiem.. a Kobieta to nawet jak facet ma całą Kamasutrę w jednym palcu i wszystkie techniki dotarcia do punktu G, a w życiu codziennym nie zapewnia jej wsparcia, poczucia bezpieczeństwa, troski.. to ona ani chęci, ani spełnienia mieć nie będzie..

      • Paweł Marczykowski

        Bo problem w tym, że faceci mają inne myślenie przez instynkt, a wiedza o co tak naprawdę chodzi jest pilnie strzeżona i zdecydowanie mniejszość facetów to rozumie. A słowo klucz: emocje : ) Ale tez nie każdemu się chce pofatygować, a winne są temu też kobiety które udają i nie rozmawiają o tym, taki facet nawet nie wie że źle robi. Trzeba rozmawiać, a nie winić swoich facetów : )

        • Kwiatek

          Kobiety sa winne?! Kiedy ja odmawiam mojemu facetowi, bo mam mnostwo stresu zwiazanego z ciagnieciem jednoczesnie pracy i studiow, i po calodziennej walce z jednym i drugim chce tylko isc spac, to przez nastepny tydzien co wieczor slysze o tym, ze nie chce seksu, mimo ze mu tlumacze, co, jak i dlaczego. Nawet jesli do seksu dochodzi, to mnie nie satysfakcjonuje, bo skupia sie tylko na sobie i nigdy nie chce pamietac, ze ja tez chce osiagnac orgazm – bo najskuteczniejszy dla mnie sposob, to ten, ktorego on nie lubi i wykreca sie jak moze. Kilka razy mnie zgwalcil kiedy spalam. Powiedzialam mu, ze sobie tego nie zycze a i tak kilkanascie razy mi wspomnial ze ”skoro jestes tak zmeczona to wiesz, ja Ci szybko szu szu’ jak bedziesz spac”. Raz zgwalcil mnie jak nie spalam i powiedzialam mu o tym – tak meczyl, ze sie dla wlasnego swietego spokoju zgodzilam. Zrobilo mu sie na chwile przykro, ale i tak dalej zachowuje sie jak wczesniej.
          Abstrahujac od mojego zlego wyboru partnera, powiedz mi, o czym mam rozmawiac w sprawach seksu z takim czlowiekiem, skoro wszystkie wczesniejsze proby przemowienia do niego trafiaja w proznie, bo on stawia swoje potrzeby przed moimi? Gdzie jest moja, kobiety, wina?

          • Paweł Marczykowski

            W tym momencie jest mi smutno że tak sprawy wyglądają. Jako że pisze z swojego imienia i nazwiska, to nie wypada opowiadać o sobie. Kojarzycie blog bezfartuszka.pl ? wybaczcie podrzucanie linków. Ja z tego czerpie inspiracje : ) Sex jest ważny, każdy powinien być spełniony, a co to dla faceta takie pach pach, to jak masturbacja level wyżej, a nie sex ;/ Smutne są sprawy widzę : <

          • Kwiatek

            Sprawy sa smutne. Najgorsze jest to, ze ogol spoleczenstwa nie ma pojecia, czym jest gwalt – to kazda czynnosc, ktora sie wykonuje mimo braku zgody drugiej osoby. Podobnie jak malo kto ma swiadomosc i pewnosc, ze w kazdej chwili moze powiedziec ‚nie’, a druga strona ma obowiazek te decyzje uszanowac. Spojrz na siebie, spytaj swojej partnerki – czy zdarzylo sie, ze w trakcie seksu uznaliscie, ze cos sie wam nie podoba, a nie powiedzieliscie o tym drugiej stronie? Czy uprawialiscie seks z kims, kto zgodzil sie bedac nietrzezwym, a na trzezwo by sie nie zgodzil? Nie chce tu nikogo oceniac – chce zwrocic uwage na skale problemu. Pozdrawiam 🙂

          • Króliczek Doświadczalny

            Kwiatek, bardzo mi przykro czytać coś takiego…
            Wiem, że nie chcesz słyszeć tego pytania, ale co Cię przy nim trzyma? 🙁

          • Kwiatek

            Cóż… pomijając kwestie łóżkowe to nie jest zły facet 🙂

          • Anna Katarzyna

            Na początku nie chciałam się wypowiadać. Bo komentarze tutaj nie są anonimowe i zawsze można dojść do tego, kto go napisał. Ale już tyle razy otwierałam tę stronę, że nie mogę inaczej.

            Mam za sobą trzy lata związku takiego, jaki opisujesz. Całe szczęście to już za mną. Kiedy byłam w tym związku, wydawało mi się, że to jest normalna relacja i że ten drugi człowiek nie jest zły. Że w ogóle jest „normalnie”. Jak to wyglądało: każdy (!) stosunek był wymuszony („nie” w ogóle nie wchodziło w grę, a jeśli już mi się udało przeforsować, że naprawdę NIE, to byłam karana fochem/ kilkudniowym milczeniem/ awanturą/ odsyłana do lekarza, bo „to nie jest normalne”). W trakcie czułam ból, wszystko trwało dłużej, niż bym chciała, leżałam na łóżku i gryzłam prześcieradło z bólu, bo byłam sucha jak pieprz i wszystkie mięśnie mi się kurczyły, co prowadziło do obtarć. A seks był obowiązkowy raz w tygodniu, na szczęście z wielu przyczyn tylko w weekendy, więc bałam się tych weekendów strasznie. Żyłam w poczuciu winy, że coś ze mną jest nie tak. Przy czym ten ładunek winy był na mnie zwalany bez żadnego wahania. Teraz jak o tym myślę i czytam co napisałam- patologia. Ale wtedy byliśmy parą, której znajomi zazdrościli: tacy fajni, inteligentni, radośni ludzie. Whatever. Po co to piszę? Bo widzisz, teraz mam wspaniały związek, obok siebie człowieka, który mnie kocha i akceptuje, rozumie, dba o moje bezpieczeństwo, zachęca do podejmowania życiowych wyzwań, no, jest po prostu cudownie. A moje ciało na seks ciągle reaguje tak samo. Mimo delikatności pieszczot, skupienia drugiej strony na moim dobrym samopoczuciu muszę uspakajać nerwy, świadomie rozluźniać mięśnie, nadal jestem sucha jak pieprz. Wymagam terapii i w końcu się na nią wybiorę, ale kurde, sama to sobie zrobiłam, przez głupie trwanie w tej patologii przez trzy lata.
            Dodatkowo: wydawało mi się, że tylko seks nie był w porządku. Dopiero chwilę po rozstaniu dotarło do mnie, że już nie słyszę, że grubo wyglądam, że mam za dużo zajęć i nie mam dla niego czasu, że po co mi drugie studia, że uprawiam najbardziej obciachowy sport ze wszystkich możliwych, że mam wielkie pory na twarzy i na plecach (no shit), że jestem taka i śmaka. Zastanów się, przemyśl, czy NA PEWNO tylko to jest nie tak? A może jeszcze pierdyliard innych rzeczy? I może, tylko może, będzie się to za Tobą smyczyć jeszcze latami?

          • Kant

            Jako facet nigdy nie będę mógł powiedzieć wiem jak to jest, bo nie wiem i nigdy nie będę wiedział… Trzy lata to naprawdę bardzo długi okres czasu 🙁

            Udaj się na terapię, bo tylko dobry specjalista może cokolwiek doradzić i pomóc więc nie będę nawet próbował w żaden sposób…
            Tylko proszę ciebie o dwie rzeczy: pamiętaj, że sama nic sobie nie zrobiłaś, bo to zrobił twój były partner i to on jest winny…

            I mam do Ciebie ogromną prośbę skorzystaj z porady psychologa…

            Ps. Jeżeli zdecydujesz się na wizyty roszę napisz w komentarzach pod tym wątkiem, być może pomożesz innym kobietom, które boją się skorzystać z terapii…

            Pozdrawiam i trzymam kciuki

    • Pani Zakalcowata

      Jak to? Nie ma prawa nie chcieć? Możesz mieć w łóżku najlepszego kochanka, a bywają dni kiedy po prostu nie chcesz i już, nie dlatego że jego nie chcesz. I tylko dla pewności zapytam czy seks losu tym samym co kochanie się z kimś?

      • Pani Zakalcowata

        Zupełnie nie rozumiem odpowiedzi. …

    • Dotee

      Jeśli partner ma potrzebę wytrysku, to istnieje jeszcze coś takiego jak masturbacja.

  7. Pani Zakalcowata

    Reagowały uśmiechem? Może którejś z nich wpadłeś w oko? Może myślała, że kiedy klepiesz po tyłku, to sprawdzasz grunt, a ona umiechając się do Ciebie, nie robiła tego z pobłażliwości dla durnego smarkacza, a z myślą, że daje Ci sygnał, że pozwala Ci na to bo lubi Cię bardziej? Może tego typu zachowania co innego znaczą dla każdej ze stron a czymś innym jeszcze są z obiektywnego punktu widzenia? Pozwalanie na niekoniecznie przyjemny kontakt fizyczny, czy to klaps czy uszczypnięcie w tyłek jest pewnego rodzaju drogą do akceptacji u innych, od których tej akceptacji oczekujemy. Skoro pokażę mu, że go toleruję to i on będzie tolerował mnie a w przyszłości da coś więcej? Tego typu pomyłki w interpretacji zachować są winą nieumiejętnego rozpoznawania własnych potrzeb i braku zdolności do ich wyrażania. Czyli tego, że nas tego od dzieciaka nie nauczono. Dlatego tak bardzo się wkurzam na wszelkie sygnały o tym, jak traktuje się edukację seksualną w szkołach. Mam 2 córki i skóra mi cierpnie na samą myśl, że miały by być edukowane za pomocą jednego z podręczników, którego fragmenty wpadły mi kiedyś w ręce.

  8. Bartek z rodzinawpraktyce.pl

    A ja mam dwóch synów, którym staram się wpoić szacunek do własnej matki i innych kobiet. Robię to poprzez własną postawę. Może brzmi to górnolotnie, ale żadne słowa i podręczniki nie wpoją w dzieci szacunku, jak przykład. Gdybym się kiedyś dowiedział, że moi synowie tak traktują dziewczyny, to sam bym im nogi z tyłka powyrywał. Ale… zanim ktokolwiek rzuci kamień, niech spojrzy najpierw w telewizor, internet, kolorową prasę. Kobieta jak towar. Czasem nawet luksusowy. Ja wiem, to nie my, to Ci inni, to „ONI” tak traktują kobiety. No, ale gdyby taka reklama nie działała… Podstawówka to ostatni etap, gdzie można jeszcze coś dzieciakom natłuc do głowy – zarówno dziewczynkom, jak i chłopcom.

  9. Dotee

    Rany, jakiego ja mam farta, że nikt mnie za nic nie łapał w podstawówce – ale pamiętam, że chłopcy uwielbiali zadzierać spódniczki każdej dziewczynie, jaka odważyła się przyjść do szkoły w spódniczce, i przez to przestałam na ładnych parę lat nosić spódniczki. Brak wychowania seksualnego od strony emocjonalnej, i to nie tylko w szkołach, ale przede wszystkim w domach, doprowadza do tego, że dzieci poszukują tej edukacji same, metodą prób i błędów, a za głupie są, żeby wiedzieć, że właśnie komuś komplikują życie. I nie trzeba do tego aż gwałtu.

    • Arrekus

      Też miałam to szczęście i bardzo się z tego cieszę…

  10. Mama notuje

    Opisałeś bardzo ważny problem, o którego istnieniu wielu nawet nie zdaje sobie sprawy. Bo jak to, można być zgwałconą przez swojego chłopaka, męża, narzeczonego? A no można. Tylko, że mogę się założyć, że większośc ludzi powie, że to wymysł i nieprawda.

  11. Sławomira

    W gimnazjum był zwyczaj głośnego komentowania piersi dziewczyn, ewentualnie tylko moich, bo nie pamiętam, bym słyszała to o innej dziewczynie (pośmiewisko szkoły pisze ten komentarz).
    Nie reagowałam, bo nie uznawałam, by było na co, choć wcale mi się sytuacja nie podobała.

    PS. Moi kochani koledzy z gimnazjum, jeśli kiedyś jakaś dziewczyna będzie na tyle zdesperowana, by się z wami umówić, nie mówcie jej, że ma fajne cycki. One się nazywają piersi. Ewentualnie biust.

Pin It on Pinterest

Share This