O pasożytach, meczach i mordobicu słów kilka…

Z racji tego, że Ukochana uwielbia sklep z Portugalii to i miłość tą musiałem poczuć. I nie przeszkadzało mi to, iż sklep ten  reklamuje się jako Polski, bo produkty w nim według zapewnień uroczych plantatorów, producentów oraz dostawców w Polsce wytwarzane bywają przez międzynarodowe korporacje zatrudniające wszystkich chętnych do pracy.

Ukochana czasami traciła poczucie czasu wędrując pomiędzy sklepowymi półkami, co chwila do koszyka niepotrzebne  pierdoły wrzucając. Jak ukochanej pierdoły radość sprawiają nie będę protestował, bo z kobietą nie wygrasz. To ukochanej pieniądze i to ona decyduje na co zostaną wydane. Niestety ostatnimi czasy  wspólnie z ukochaną zauważyliśmy problem jaki wytworzyła stonka.  Jak donosi encyklopedia stonka to pasożyt i daleko jej do biedronki jaką znaliśmy z bajek i opowieści z dzieciństwa.

Telefon do przyjaciela.

– Wojtuś, mam sprawę do Ciebie. Imię takie przyjacielowi rodzice nadali- jeżeli się mylę proszę poprawcie Kanta w komentarzu.

 

Wojtuś śpi -odpowiedział kobiecy głos. Podejrzewam żonę Wojtka. Marta jak dobrze pamiętam imię –  podobno Kant nie przypadł kobiecie do gustu, więc imienia nie muszę pamiętać.

 

– Ewka, obudź jaśnie Pana – Ewa to imię byłej żony Wojtka za którą obecna wybranka serca nie przepada.

 

Kancie! Wiesz co, wal się… I nie dzwoń więcej.

 

– Dzwonię do Wojtka- dodałem zanim nacisnęła czerwoną słuchawkę.

Nawet do widzenia nie powiedziała- W tym momencie jakby automatycznie Marta zamieniła się w złą kobietę, o której musiałem jak najszybciej zapomnieć. Jak tak można odbierać cudzy telefon- będzie miała nauczkę.

Wizytacja

Tak łatwo nie odpuszczę – pomyślał Kant i ruszył pieszo ratować kolegę. Na szczęście zła kobieta nie wiedziała jak wyciszyć domofon, więc natrętnego Kanta wpuścić musiała. Kancie proszę tylko Wojtka nie obudź, chłopak zmęczony jest, po dziesięć godzin pracuje. Sprawdzę, tylko czy oddycha i wychodzę. – odpowiedziałem. Gdy tylko przedpokój opuściłem, drzeć ryja zacząłem, żeby przypadkiem Wojtek zaskoczony nie był, że niby koledzy a tak naprawdę to tylko o gejowskie macanko chodziło.

Tak więc, jak już byłem pewien, że Wojtuś oddycha a królowa lodu zaraz złapie oddech pomiędzy serią bluzgów, zapytałem grzecznie, czy może wyjść, bo Wojtka drażni- Na protesty z jej strony, wspomniałem o Ewce, że ona nigdy by tak nie zrobiła…  Nie wiedzieć dlaczego i Wojtkowi się oberwało, a przecież na samym początku wspomniałem, że Ewka, by tak nie zrobiła. Tak więc, gdy zostaliśmy już sami, a Wojtek został negatywnie nastawiony do królowej lodu, zaproponowałem piwko bezalkoholowe na mieście.

Rozmowa z Wojtusiem

Ławeczki na osiedlu polikwidowali, więc z wypadu na miasto nici. Jako, że ukochana rozumie potrzebę spotkania ze starym znajomym postanowiła udać się z królową lodu i młodym owocem naszej miłości w miejsce bliżej nie określone. I tym sposobem kolejny raz  Kant wylądował w mieszkaniu Wojtka.

Wojtek co ty robisz – wykrzyczałem, gdy jegomość rozłożył się na całej kanapie i zasypiać zaczął niczym król w opakowaniu.

 

– A idź Kancie, przez te wolne niedziele ciągle zmęczony chodzę.

 

Wypoczęty powinieneś być, wolną niedzielę masz – odpowiedziałem

 

– Kancie, co z tego, że wolna niedziela jak teraz po dziesięć godzin muszę pracować i to w jakich godzinach, w sobotę to mam na 14 do 24.  Chcieli pomóc pewnym osobnikom to wzięliby się za małe sklepiki, co w dupie kodeks pracy mają a nie zmieniają coś co działa.

 

A to pasożyt- dodałem

 

– No jakich mało, zasrany PiS – dodał znajomy.

 

A co PiS ma do tego? 

 

– To oni wymyślili tę badziewną ustawę.

 

Wiesz jaki mam stosunek do pracy, praca tylko w poniedziałek, środę i piątek pod warunkiem, że wypadają dni parzyste. Tylko w twoim przypadku, to nie wina pisu, tylko stonki. Przecież mogliście pracować tak jak zawsze, a ludzie przyzwyczailiby się i w sobotę zrobiliby zakupy jakby koniec świata był bliski.  Wojtuś ty się zdrzemnij a ja sobie coś na bloga napiszę, bo dawno tego nie robiłem. 

Winda level ekspert.

Jak wiadomo lepiej pisze się po, niż przed, a że zawsze Kant był odporny na działanie postanowił sprawdzić jak będzie tym razem… Było tak jak zawsze, całe mieszkanie zadymiłem i nic nie poczułem – Zapewne znowu Kant został oszukany i majeranek spalił w ilości hurtowej. Tylko zgłodniałem – dodał. Po czym ubrał się i udał do sklepu – w niedzielę niehandlową lecz nie był tego jeszcze świadomy. Nie chce mi się na piechotę schodzić z jedenastego piętra, więc pojadę windą.

Kilka pięter i jestem – pomyślał Kant…

Tylko człowiek niespełna rozumu mógł umieścić barierki zabezpieczające przypadkowemu wtargnięciu na jezdnię przez równie przypadkowych osobników – Zmarnowane pieniądze wykrzyczała skrajna prawica okupująca osiedlowy murek sfinansowany ze środków należących do Unii Europejskiej. Selekcja naturalna, nie działa – dodał jeden z młodych obrońców zauważywszy menela zwanego Kantem zatrzymanego przez barierkę. Jednak mieszanie majeranku z wysokoprocentowym Kubusiem było złym pomysłem w wykonaniu Kanta – kanałowy arystokrata postanowił rozmówić się z dresami.

Pobudka

Wykrzyczała kobieta, która w niewyjaśnionych okolicznościach przetransportowała Kanta z barierki do nieznanego miejsca.  Czego się drzesz odparłem popełniając kolejny błąd tego wieczoru. Mareczku, dawaj szlaucha. W kwestii wyjaśnienia dodam, iż był to największy Mareczek jakiego miałem okazję widzieć w swoim życiu. W obecnej sytuacji Kantowe chucherko powinno pozostać w bezruchu, jednak Sobieski dumnie szumiący w głowie miał inne zdanie- Choć królem jest, nigdy więcej nie posłucham się jegomości – zapamiętaj, zapisz, zanotuj.

Panie Kancie, doba hotelowa zakończona…

Przyznam się, iż hotel ten zasługuje na dofinansowywanie z pieniędzy publicznych- przydałby mu się mały remont oraz nieco milsza obsługa. Zaraz po tej myśli Kant podniósł głowę, ku zdumieniu wszystkich nieobecnych zauważył, że zapomniał wcisnąć przycisku nakazującego windzie zjechanie na parter…  Z tego wszystkiego zapomniałem, iż dzisiaj w Lublinie na hali globus będą bili się zawodowcy a gdzieś daleko od Kanta nasza reprezentacja rozegra mecz. Także w tym momencie zakończę kantowe wypociny słowami: Wojtuś potrzebuje relaksu, bo jakaś stonka postanowiła rozprawić się ze swoimi pracownikami jak pewien stonkowy podwykonawca, co to ciężko pracującą kobietę przetransportował na przystanek autobusowy, co by transportem publicznym dojechała do lekarza. Jakoś specjalnie nie mam wyrzutów, następnym razem Kant podczas zakupów musi wliczyć przemęczonego Wojtusia i inne ofiary do niskiej ceny przez cały rok. 

Pin It on Pinterest

Share This